zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    temat powraca, bo dostałam kartkę netową.
    e tam, od chłopa od razu.
    chłopy są beznadziejne, i każdy o tym wie.
    dostałam kartkę od mojej psiapsióły debeściarskiej, która teraz gdzieś w Stanach siedzi, już nawet nie wiem dokładnie, gdzie, się pogubiłam z lekka :-)))
    i tak mi przysłała tą kartkę, i mam nagle strumień świadomości, do cholery ciężkiej, i teraz wspomnienia się poleją szerokim strumieniem.
    jak to kułyśmy do egzaminów wygrzewając się na oknie w kuchni, jak koty
    jak się ubzdryngoliłyśmy śliwowicą z sokiem pomarańczowym o 11 rano(trzeba pić szybko, inaczej nie ma siły, żeby przełknąć to obrzydlistwo), ja przed egzaminem z gramatyki opisowej, ona przed czymś tam swoim z filozofii… i ona oczywiście poszła na ten swój egzamin, i zdała go, oczywiście, śpiewająco, podczas, gdy zupka spała snem pijackim
    jak kradłyśmy w nocy bez z ogródka na przeciwko
    jak zwiedzałyśmy nocą wszystkie knajpy w mieście
    jak chodziła za mnie po dziekanach i innych takich, kiedy zupka oblała BARDZO WAŻNY EGZAMIN
    jak zdecydowała się wyjechać do Stanów, i jak myślałam, że zdechnę przez to z rozpaczy
    jak chodziłyśmy po nocy po cmentarzu obok, takim zabytkowym, i oglądałyśmy groby
    jak chodziłyśmy po płatki kukurydziane i wódkę do sklepu nocnego, i jak wyśmiewałyśmy ekshibicjonistów po drodze
    jak wstawałyśmy o czwartej rano przed egzaminem z hiszpańskiego
    jak dołowałyśmy razem przez facetów (kiedy to było….:-)))) )
    jak przegadywałyśmy pół nocy
    jak żyłyśmy o kefirku home made, płatkach i kawie (no, ona jeszcze o jabłkach, a ja zamiast kawy piłam herbatkę)
    jak miałyśmy pełno nadziei, marzeń i złudzeń
    i jak ona te swoje marzenia realizuje…

    Tysiu…

    istnieje u mnie pewna prawidłowowść :
    jak założę kapelusz, to na pewno zapomnę parasola.
    jak zabiorę z domu obiecaną książkę, to na pewno zapomnę o fotkach (no, w najlepszym razie je pomylę, nie groo ?).
    jak będę jechać po kredyt, zabiorę ze sobą na pewno dowód itp., ale zapomnę zaświadczenia o zarobkach.
    jak się umówię z eksem na cesję, to na pewno zdobędę zaświadczenie o zatrudnieniu, natomiast nie pomyślę o tym, że dowód został w domu.
    jak już wezmę z biura parasol, to na dwieście procent zapomnę w nim kapelusza.
    jak – wybierając się na sprzątanie mojego dawnego mieszkanka – już pomyślę o tym, żeby zabrać gumowe rękawice, to już na pewno nie pomyślę o jakichś ściereczkach.
    jak już rano nie zapomnę zabrać ze sobą do pracy głowy, to na pewno zapomnę portfela…

    ….ech, zupa, zupa, zastanów ty się nad sobą…:-))))

    ZUPA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    embargo na nowe książki !!!!!!!!!!!!

    i że niby co ja mam zrobić z walę tynkami ????
    kiedy wszystkie tynki już walnięte ???

    piękny się ciągle gniewa o szczynszyla, więc się w jego temacie produkować nie będę – i tak nie doceni :-))))

    prawowity… o cholera…
    niech mi ktoś podsunie pomysł !!!
    w zeszłym roku zafundowałam mu prezent pod tytułem „masz, chamie, popatrz, co straciłeś” (inaczej : kalendarz naścienny z naszymi szczęśliwymi zdjątkami :-))) ) bo się sypaliśmy byliśmy na porządnie, a w tym… cholera ciężka !!!
    pomocy !!!

    Dwaj Rosjanie jadą pociągiem trans syberyjskim. Wyszli na korytarz
    zapalić.
    Jeden mówi: „Zdrastwuj, kuda jedjosz?”
    Drugi mówi: „Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk”.
    Pierwszy na to: „Charaszo, a ja jedu iż Nowowosybirska w Maskwu”.
    Palą dalej i po pewnej chwili jeden z nich mówi na to z zachwytem
    w głosie: „Wot kurwa tiechnika!”.

    PS. Dziękuję Ci, Mariuszu G. ! :-)))

    he

    19 komentarzy

    że niby co ? że leje ???
    a nieprawda !!! na Niu Łorldzie świeci słońce !!!

    aha, i mnie się CIĄGLE CHCE !!!!
    bOsH !!! niech ktoś coś z tym zrobi !!! :-))))

    być może rzeczywiście koniec świata nastąpi w 2059, jako rzecze Pepsee. być może.
    pewne jest natomiast, że nie ma się co nad tym zastanawiać, albowiem zupa i tak tego magicznego roku – mimo relatywnie młodego wieku – nie doczeka. zupa tego roku na pewno nie doczeka. zupa nie doczeka nawet kolejnego 13 stycznia, czyli kolejnych urodzin zupinych.
    dlaczegóż to ?
    a z bardzo prostej przyczyny : albowiem prawowity przygotował bardzo staranny plan eksterminacji zupy.
    akcje eksterminacji mieć miejsce będzie w tzw. długi weekend majowy roku pańskiego 2002.

    zacznijmy jednakowoż od początku.

    zupa chciała spokojnie wziąć kilka dni urlopu i pojechać grzać du… ups, przepraszam, zupsko oczywiście :-))) na jachciku u wybrzeży Grecji, co jeden kompan zupiny proponował.
    w zamian za to prawowity zorganizuje zupie dziewięciodniowy obóz przetrwania pod włoskim niebem.

    na dobry początek prawowity przewidział trzy dni na nartach.
    miło, nie ????
    zwłaszcza wziąwszy pod uwagę, że zupa gdzieś zapodziała instrukcję obsługi nart, a prawowity jest tychże maniakiem…
    chyba zupa powinna się ubezpieczyć od następstw nieszczęśliwego wychlapania :-))))

    jeżeli trzy dni na nartach nie zakończą się błyskawicznym lotem w luksusowych warunkach i gustownym białym, choć nieco sztywnym (i nie będzie to suknia Panny Młodej !!!) wdzianku do Polski, nastąpią trzy dni treningu wytrzymałości psychicznej : prawowity, potomstwo jego & park atrakcji.
    zupa woli nawet nie myśleć….

    ostatnie trzy dni możnaby ochrzcić bardzo przyjemnymi, gdzyby nie to, że
    1. zupa będzie zrąbana, jak tatar z łososia.
    2. zupa ma narąbane. pod pokrywką.

    ostatnie trzy dni prawowity albowiem przewidział na… GLAJTY !!!!!
    no i, nawet jeśli zupa dożyje do tego dnia pięknego, to i tak nie dożyje do końca dnia trzeciego. bo nie dosyć, że zupa będzie latać (a z lądowaniem ciągle kłopoty, oj ciągle…:-))) ), wspinać się pod górkę i wykorzystywać JAK SIĘ DA (wiesz, g., 6 godzin na A ogr.), to zupa przez te trzy dni, i poprzedzające je trzy dni cyrkowe, mieszkać będzie KILOMETR od cieplutkiego Morza Śródziemnego, a zupa pływać lubi, oj, lubi….

    czy ktoś wie, ile może kosztować transport zwłok z ziemi włoskiej do Polski ???

    o bosHe, o bosHe o bosHe !!!!
    jak mnie nosi !!!
    jak mi się chce coś zrobić !!!!
    chyba musze usiąść, i poczekać, aż mi przejdzie !!!!

    że co…? no tak, nie wytrzymałam długo :-)
    jakieś postanowienia na nowe blogożycie ?
    o….. TAK !

    zapuścić włosy
    dokończyć to, co zaczęte
    koniec z alkoholem w ilościach hurtowych
    zapisać się na taekwon do (ciekawe, czy ten gość, do którego mam telefon jeszcze się tym zajmuje – nie widziałam plakatów w tym roku)
    pojechać wreszcie z prawowitym do Rzymu
    kupić skrzydło
    latać całe wakacje (dać się namówić na tą Korsykę…???? przy okazji pouczyłabym się nurkować…)
    A ogr. we wrześniu
    przestać myśleć o pięknym

    aha, i nauczyć się kłaść spać trzecią nad ranem, nawet wtedy, kiedy prawowitego nie ma.

    no i tyle na ferst tajm w nowym blogożyciu.
    welcome back on zupka.blog.pl


    • RSS