im bardziej się starzeję, tym mniej mi do szczęścia potrzeba
wsiąść do samolotu byle jakiego
z dużą ilością książek
i nawet bez wina
albo wyjść w śnieżycę na spacer
patrzeć na wściekłych kierowców zakopanych w zaspach
albo być w samochodzie zakopanym w zaspie
pójść na rynek świąteczny w Wiedniu
przemrozić sobie tyłek na wyciągu
zimy. zimy chcę.
a do niej  jednak wina. grzanego.
zimy i wina !