zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 10.2013

    przeczytałam jednego posta na FB i zainspirował mnie on trochę. bo tak, Mili Państwo, wszystko mnie k_wa, nudzi. telewizja mnie nudzi. kryminały mnie nudzą. znajoma, która od roku nadaje na swoje italiańca mnie nudzi. do porzygania. nawet, o zgrozo, robinie na drutach mnie nudzi ! ale generalnie ludzie nudzą mnie chyba najbardziej. nie wiem, to starość chyba. w każdym razie jedyne, co mnie ostatnio kręci, to prawo. zwłaszcza konstytucyjne.
    napijesz się wina ? sory, wolę poczytać o pionowym podziale władz w państwie
    obejrzymy film ? chętnie, jak tylko skończę ten rozdział o konstytucji
    może pójdziemy do kina ? innym razem, akurat mam państwo federalne na tapecie
    tak wiem, przejdzie mi. w końcu wszystko mija, prawda. ale oby doszło do tego jak najpóźniej

    ha

    Brak komentarzy

    czyli Kudłaty zapodaje.
    Urodziny Męża byli, prawda. W ramach przygotowań do tychże wykonaliśmy z Kudłatym ciasto na kruchym spodzie. Kruchy spód wykonaliśmy w poniedziałek, coby mógł sobie spokojnie poleżeć w zamrażarce. Wymieszaliśmy składniki pod nieobecność jubilata, wpakowałam ciasto do zamrażary, i ledwie uprzątnęłam ślady zbrodni, klucz zazgrzytał w zamku – Mąż wrócił z fabryki.
    Rzuciliśmy się do powitań z Kudłatym oraz okrzykiem „Papaaaa !!!”
    A gdy już wykonaliśmy cały powitalny rytuał (Całuski, buziaczki, „tu vas bien, mon cheri” i inne takie), Kudłaty spojrzał na mnie wzrokiem niepewnym i zapytał „pour le gateau… il faut pas le dire a papa ?” (a o cieście… mam tacie nie mówić ?)
    Oklaski proszę Państwa.
    Grunt to liczyć na dyskrecję czterolatka.

    dziś.
    przebiegłam dziesięć kilosów w run in lyon, bez żadnego przygotowania (ostatni raz biegłam na wiosnę)
    zjadłam royal czizburgera z makdonalda (ostatni raz jadłam coś z makdonalda w 2008r)
    dostałam od wykładowcy rozdział z jego ksiązki, która wyjdzie na wiosnę, cobym zię za bardzo nie przemęczała w poszukiwaniu źródeł do zbliżającej się prezentacji (ostatni raz, kiedy mi się zdarzyło coś podobnego – nigdy)
    świętowaliśmy 3 miesięcznicę ślubu (ostatni raz – patrz wyżej)
    moja siostra urodziła córę (ostatni raz – patrz wyżej)

    6 października 2013. dzień pamiętny.

    wydaliłam z siebie dysertację na temat, którego nie rozumiem, dialektem, z którym nawet w polskiej wersji językowej miałabym duży problem.
    jutro oddam ją tej młodej chudej zdzirze, która co prawda moją córką by nie mogła być (w przeciwieństwie do reszty wspólników w cierpieniu), ale za to wygląda tak, że powinno się jej krzywdę zrobić, i zobaczymy, co mi powie.

    tak, Szanowni Państwo. zaczęłam kolejne studia. jedni są serial killerami, ja jestem serial student.


    • RSS