zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 2.2012

    z tych króciutkich wskrzeszeń

    odprowadziłam dziś Kudłacza do żłobka (do którego chadza już drugi tydzień)
    założył kapcie, zrobił mi „pa-pa” i zamknął za mną drzwi. 
    zbieranie z podłogi opadniętej szczęki zabrało mi trochę czasu. 

    jak tak, to w przyszłym tygodniu zostajesz na sjestę, gagatku 

    (boże, boże !!! co ja zrobię z tym całym nagle uzyskanym wolnym czasem ???)

     

    wkurw zawitał wczoraj w me progi. dawno go tu nie widzieli byli, cholera.
    zadzwoniła albowiem do mnie panna : „aplikowała pani o pracę w firmie LdL, chcemy panią zaprosić na rozmowę”.
    „bajka, pomyślałąm sobie, byłam przekonana, że się nie odezwą, wziąwszy pod uwagę, że aplikowałam w grudniu. a może nawet w listopadzie”.
    a potem panna wyjechała z miejscem spotkania, i tu niestety mię szlag czasł był. PARYŻ.
    stanowisko w Lyonie, firma z L w nazwie, ale miejsce spotkania – Paryżewo.
    i żebym jeszcze miała jakieś szanse na dostanie tej roboty, to dobra, niech będzie, zainwestuję to 160 ełro w TGV.
    ale tak się składa, że na moje oko szanse mam takie dość zerowe, za to mnóstwo pomysłów na to, jak wykorzystać 160 eur.
    zatem chodzę i mam wkurwa.
    jechać – nie jechać ?
    z jednej strony – kasy mi szkoda.
    z drugiej – a może jednak ? a nuż nurzyk ? nie mogę/mam ochoty sobie pozwolić na przegapienie okazji.
    i taka zagwozdka.

    poza tym Kudłaty przeżywa od poniedziałku adaptację żłobianą, dziś pierwszy raz został w żłobku sam na godzinę.
    wszyscy przeżyli, eksperyment zostanie powtórzony w dniu jutrzejszym.
    tak, to jest plus Fr – żłoby są bardziej luckie.


    • RSS