zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 7.2011

    generalnie chciałam napisać o tym, że zaczyna się robić dobrze, albowiem wróciłam do biegania, tym razem porannego, i nawet pobiegłam sobie w niedzielę w deszcz, i przyjemnie było bardzo, wbrew pozorom
    albo o tym, że – również w niedzielę (ach, co to był za dzień !) – po raz pierwszy od lekką rączką dwóch lat udaliśmy się do kina a potem do restauracji, i że naprawdę te restauracje w naszej okolicy to niezłe są
    a może o tym, jak robiłam sobie wczoraj wieczorem – po upojnym dniu w upojnym towarzystwie mojego dziecka – drinka z tekstem z przedwczorajszego filmu „the best thing of my day ? I’m drinking it”
    miałam też na podorędziu historię o tym, że Kudłaty nauczył się otwierać drzwi, dokonuje zatem włamów we wszystkie zabronione mu do tej pory miejsca
    na szczęście
    NA SZCZĘŚCIE
    uratował mnie – i Was nieniejszym – tutejszy UPS
    obejrzałam sobie „śledzenie przesyłki” – albowiem muszę Wam powiedzieć, że złożyłam byłam zamówienie w amazon.fr, który to – w przeciwieństwie do oxybula – jakoś potrafi wysłać zamówienie kurierem za darmo, i nie dolicza sobie „kosztów obsługi”, cót, panie.
    no więc złożyłam byłam to zamówienie, dostałam majla, że wysyłają kurierem, i że dotrze 11 lipca. wczoraj, znaczy. no dobrze.
    rano przesyłka nie dotarła, po południu stwierdziłam, że nie będę sterczeć w domu, Kudłaty dostaje pierdolca, ja razem z nim, trzeba go na spacer wyprowadzić, jakby co, to przecież kurier zadzwoni, nie ? komórkie mają.
    nie zadzwonił.
    no nic, pomyślałam sobie, Francja w końcu, dziwne by było, gdyby nagle coś się na czas zrobiło, i się nie niepokoiłam.
    ale coś mię tkło było. taka wiecie. intuicja albo inna ciekawość (pierwszym krokiem do piekła). no i poszłam se w moje kąto i klikłam na „śledzenie przesyłki”. a tam stoi jak byk, że 11.07 o godz. 15.25  ”KURIER NIE MÓGŁ DOTRZEĆ DO DRZWI WEJŚCIOWYCH DO BUDYNKU”. do którego wejść można prosto z ulicy, wystarczy ino domofonem zadzwonić.
    jako, że informacja zatchła mnie z letka, postanowiłam się nią z Wami podzielić, co niniejszym czynię.

    i w ten oto sposób pan kurier z UPS uratował Was od nudnej notki o porannym bieganiu w strugach deszczu po mieście Lją.
    albo od wzdechów do kuchni pobliskiej tajskiej restauracji. albo czegoś jeszcze denniejszego.

    Kudłaty dzisiaj wziął i wyłączył prąd w całym domu.
    Nie, nie wywalił korków. Nie wsadził do kontaktu języka ani widelca, ani żadnej innej głupiej rzeczy. 
    Do pewnego poziomu się nie zniża – wie, że do kontaktu wsadza się wtyczkę od suszarki, a suszarka potem robi ciepły wiatr.
    On po prostu wszedł na jedną szafkę, otworzył szafkę z korkami i przycisnął odpowiedni.

    Niestety, potem miał problem z zez szafki zlezieniem, i włączył syrenę.
    To pocieszające, wiedzieć, że pewne czynności JESZCZE go przerastają.
    Co bynajmniej nie wpływa hamująco na pęd do głupot czynienia.


    • RSS