zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 10.2010

    zdecydowanie palmę pierwszeństwa w tekstach, które mnie najbardziej wku?????wiają przejmuje słodkie pytanie „to kiedy następne ?”. ewentualnie jego odmiany „no, tak ładnie wam wyszedł, że teraz powinniście sobie machnąć kolejne”, „to teraz jeszcze dziewczynka, podobna do ciebie” itp.
    naprawdę nie rozumiem, na jakiej podstawie ludzie roszczą sobie prawo do tego typu komentarzy, ewidentnie wpieprzających się w moje / nasze prywatne życie.
    na początku mogło mnie to bawić. po roku – już tylko wkurwia do białości.

    ja jednak prosta dziewczyna jestem, i zasada „jak ty komu tak on tobie” bardzo się mnie podoba. uwielbiam ludzi spławiać tekstami, którymi oni kiedyś spławili mnie.
    taki przykład.
    jakiś czas temu wypatrzyłam w jakiejś gazecie takiego przezroczystego pufa, do którego można było schować zabawki dziecka. podzieliłam się tym odkryciem z Mamą, i zasugerowałam, że może dobrze by było coś takiego kupić na zabawki mojej bratanicy (którą to moja matka w pełnym wymiarze godzin się wtedy zajmowała). Mamuśka odpaliła „jak będziesz miała swoje, to sobie taki kupisz”. no dobrze. se kupię. a Kudłatego wtedy jeszcze w planach nie było.
    w ten weekend Mama moja postanowiła dać mi kilka Dobrych Rad. po pierwszej odpowiedziałam „Mamo, dobrze. to jak będziesz miała swoje, to tak będziesz robić”.
    wiem, płytkie to, ale satysfakcję przyniosło mi głęboką.

    poza tym dziś ostatnia środa. dziwnie mi.

    no i ponoć KUCHNIA ZMONTOWANA !
    nastąpiło to w wyniku kilku następujących po sobie cudów :
    1. monterzy z Ikei NIE STRAJKOWALI
    2. monterzy z Ikei PRZYSZLI, KIEDY OBIECALI
    3. monterzy z Ikei wyrobili się na czas, a nawet ODROBINĘ PRZED !!!

    ja wiem, że nam tu, w tym dzikim kraju, w Polsce, wydaje się to NIEMOŻLIWE, ale w końcu mamy do czynienia z wysoce rozwiniętą zachodnią, romańską wręcz, cywilizacją. która POTRAFI.

    i w ten oto sposób, dostawa i montaż kuchni Z IKEI zajęła jedyne niemal 5 tyg.
    w naszym dzikim kraju, w tym czasie miałam zrobioną kuchnię na zamówienie.
    ale w końcy my dzicy i białe niedźwiedzie nam po ulicach chodzą, nie

    dowiedziałam się, że muszę zadeklarować, że w przeprowadzanym przeze mnie mieniu nie ma noży, na ten przykład. muszę zadzwonić do tego pana z de w nazwisku.

    poza tym odbyłam inteligentną rozmowę z centralą
    „- panie J, z końcem tego miesiąca udaję się na wychowawczy, i w związku z tym firma zażyczy sobie zapewne, bym zdała samochód służbowy. nie to, że nie chciałabym go sobie zachować, ale obawiam się, że firma raczej nie będzie skłonna…
    - a dlaczego by nie ???”

    opad szczeny.
    jeszcze się skończy tym, że zamiast samolotem, poturlam się do L bryką.
    ta firma naprawdę jest DZIWNA

    w L zaczyna się montaż kuchni
    opuszczam nasz piękny kraj za 17 dni
    mam na sobie rajstopy w kolorze Lyon
    Smoleń chce się pogodzić z Laskowikiem

    a wczoraj, 19go, okazało się, że moja firma jest na short liście do pewnej dużej prywatyzacji
    odkryłam, że zamknąć konto firmowe i wytransferować z tego konta środki za granicę (środki, które z tej zagranicy przyszły, nie to, że zarobione przez nas tutaj i że ograbiamy polskiego podatnika) jest trudniej, niż dostać się do parlamentu
    miałam lekcję angielskiego z księgowym z Swazilandu (ha, też miałam głupią minę !)
    spędziłam dzień w korkach

    jakiś czas temu kupiłam sobie pierścionek z kamieniem księżycowym. ładniutki jest, noszę go często. jedyny problem mam z tym, co napisali w jego opisie, a mianowicie, cytuję „Jest kamieniem ochronnym, podobno zmienia kolor na purpurowy gdy zbliża się człowiek nieprzychylnie lub wrogo nastawiony”. problem mój mianowicie polega na tym, że on się bardzo często mieni na purpurowo. i taką mam zagwozdkę – czy to całe otoczenie sprzysięgło się przeciwko mnie (a wtedy zaposiądę syndrom Kaczyńskiego), czy też samam sobie wrogo nastawiona ?

    takie delematy mam.
    oraz kartony na stanie.

    Nowy dostał urodzinową kartkę od Mamusi.
    (Mamusia jest swoją drogą bardzo ciekawym tematem, taką odpowiedniczką mojej bratowej)
    urodziny bardzo okrągłe, to i kartka bardzo specjalna.
    życzenia na niej napisane lecą mniej więcej tak

    Z całego serca życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, smutna, lecz szczęśliwa, bo wiem, że wreszcie jesteście we troje, razem.
    Dziękuję Ci i Zupie za to szczęście, którym mnie obdarzyliście, moim małym Kudłatym.
    Bardzo za nim tęsknię i mam nadzieję, że wkrótce go zobaczę.
    Całuję was bardzo mocno, ucałujcie mojego Kudłatka ode mnie
    Mama

    no.
    i od razu wiadomo, kto u teściówki pierwszy w hierarchii, nie ?
    zaznaczę tylko, że posiada ona jeszcze troje innych wnucząt, i jakoś nie dostaje na ich tle małpiego rozumu.

    bo

    15 komentarzy

    najtrudniej wcale nie jest latać z dzieckiem.
    najtrudniej jest się z nim spakować, kiedy jesteś sama, musisz ogarnąć swój prysznic, gówniarza włażącego Ci pod tenże
    dać mu jeść, sprzątnąć rzygi, zjeść samej (zimną jajecznicę – a tak o niej marzyłaś od paru dni)
    gówniarz przypełza Ci do nogi, ciągnie za nogawki – weź mnie na ręce, a Ty musisz przygotować mu żarcie na drogę (koniecznie przewidzieć dodatkową porcję, tym razem nie lecisz przez Zurich, nie dadzą mu jeść, jak się spóźnisz na przesiadkę), wysuszyć włosy, spakować walizkę
    gówniarz pokłada się ze zmęczenia i powywa, bo wcześniej się nie najadł, więc przygotować mu butlę, po czym siedzieć przy nim, kiedy on tą butlę pochłania.
    w głowie galopada myśli, co zrobić, żeby się zmieścić do małej walizki z jego ciuchami, Twoimi ciuchami, kilkoma słoiczkami żarcia just in case, pudełkiem mleka w proszku, dwoma butelkami żołądkówki i prześcieradłem 180×200, i w ogóle jakie ciuchy zabrać ???
    wdurdał butlę, chce mu się spać, więc smoka, do łóżeczka i wyciągamy ciuchy. niestety, trzeba je spakować do walizki, walizka w innym pokoju. za każdym razem, gdy opuszczasz pole jego widzenia, gówniarz uderza w ryk. wchodzisz do sypialni, unosi chwiejnie głowę, jak noworodek, cisza. opuszczasz pokój – ryk. pakujesz walizkę – ryk, suszysz włosy – ryk, myjesz mu butle – ryk.
    w końcu gdzieś między konturówką a tuszem – Ty sama – w ryk.
    ku?wa to nie na moje nerwy


    • RSS