zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 7.2010

    nie wiem, kto to wymyslil, ze na wakacjach sie chudnie.
    na pewno byl to ktos, kto nie byl nigdy w Malezji ani Singapurze, i nie mial dostepu do fried noodles.
    fried noodles singapore style, fried noodles hong kong style, fried noodles thai style (no dobrze, tych akurat nie jadlam - Tajowie do wszystkiego daja tony kolendry, NIENAWIDZE KOLENDRY), sea food fried noodles, prawn fried noodles, sqiud fried noodles, fried vermicelli, char kway teow (na wakacjach moj wegetarianizm jest troche mniej wojujacy ;) )… i przy tym wszystkim ja niby mialam schudnac ??? cobrze chociaz, ze sie troche opalilam, opalenizna wyszczupla.
    na lotnisku poznalismy francuska rodzine, ktora mieszka w Singapurze. w pierwszej chwili im zazdroscilam, w drugiej pomyslalam, ze moze jednak nie ma czego – po kilku miesiacach wygladalabym jak rasowa Amerykanka, jesli wiecie, co mam na mysli.

    poza tym jestem juz w Paryzu i wczoraj lyknelam sobie Cene wody w Finistere i nie wiem, co ta ksiazka takiego w sobie ma (ds przeczyta, to Wam na pewno powie, ja jestem cienka w analizach literackich), ale dzisiejszy poranek rozpoczelam od rozwarcia jej na nowo.

    Kudlaty wlasnie wychylil swa rozczochrana z poscieli i wdal sie w konwersacje z obrazem. pozwola Panstwo zatem, ze sie oddale

    …z Malezji.
    wczoraj wlasnie skonczylam kurs nurkowy i zdobylam tytul open water diver. dumna jestem jak cholera – w koncu piec lat temu w Egipcie mi sie nie udalo. uczcilam to dwoma margaritami w pelnym sloncu i myslalam, ze sie porzygam.
    dzis idziemy z Nowym wykonac naszego pierwszego wspolnego nura.
    Kudlaty ma sie swietnie, zjarany jest jak stopindziesiat, uwielbia wode i usmiecha sie do wszystkich.
    wode uwielbia do tego stopnia, ze nawet prysznica przestal sie bac, a do tej pory podchodzil do niego z pewna taka mialczaca niesmialoscia ;) wykanczamy go regularnie na basenie i w morzu, spi po tym jak marzenie. 

    wczesniej bylismy w Singapurze, duze wrazenie, musze przyznac. ale te opowiesci, jakie to to panstwo-miasto nie jest czyste z letka sa przesadzone. no, w kazdym razie dzielnicy indyjskiej do sterylnosci duzo brak. i, jak w Pl, ludzie namietnie pala pod zakazem palenia.
    natomiast Underwater world na Sentosie – bajka. nawet dla takiego malego gnoma, jak Kudlaty bylo cos ciekawego. bo od razu jak sie wchodzi, jest wielkie akwaium, do ktorego mozna wsadzic reke i dotknac ryb. w tym malego rekinka :) myslalam, ze wlezie tam caly. a obok drugie akwarium z rybami, co sie po polsku chyba plaszczki nazywaja (raie po fr, jakby sie komus chcialo sprawdzac), ktore mozna karmic. kupuje sie pudelko z kilkoma kawalkami ryb, po czym pani z obslugi pokazuje, jak sie toto obsluguje (w skrocie – nalezy wsadzic sobie rypke miedzy palce, polozyc reke na scianie akwarium i ruszac nia. i raie podplywa sama i wyjmuje rybe spomiedzy palcow. ja, przyznam, spanikowalam, i oczywiscie w ostatniej chwili rybe wypuscilam. jednak taka raie z metrowa srednica i w tygrysie plamki to nie w kij dmuchal !). i jeszcze kilka innych pomniejszych akwariow, gdzie tez mozna wsadzic lapki i dotknac tego czy owego. w sumie Kudlatemu to jak tylko wolno bylo wsadzic rece w wode to bylo bosko.

    na Tiomanie zostajemy do piatku, potem z powrotem Singapur.
    a potem juz z gorki – Paryzewo i Wszawa.

    a co tam u Was, jakies nowe skandaliki moze ?


    • RSS