zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 1.2010

    on

    12 komentarzy

    leży obok mnie na brzuchu, ręce ułożone w samolot - śpi i robi miny
    (normalne, zamiast zasnąć koło 21, jak matka zupa każe, padł wreszcie koło północy, musi odespać teraz)
    nogi podkurczone, pozycja semi-embrionalna – w końcu jest na zewnątrz dopiero od 3 miesięcy, jeszcze się nie przyzwyczaił do końca.
    przeciąga się od czasu do czasu przez sen, podnosi spotęgowaną pieluchą pupkę do góry.
    przeciąga się jak pies, wyginając plecy w łuk.
    posapująca kudłata doskonałość

    oddaję się budynieniu na maksa.
    miałam wielkie plany w temacie wykorzystania tych paru bezrobotnych miesięcy, ale życie je zrewidowało.
    zdałam sobie sprawę, że więcej się to przecież nie powtórzy.
    bezzębne uśmiechy za chwilę się skończą. wpatrywanie się we mnie z uwielbieniem bez granic podobnie. i te przemowy „auuu auuu ag” też nie będą trwać wiecznie.
    muszę korzystać, póki czas. by potem nie żałować.

    śniło mi się, że Kudłaty mówił. teraz mówił.
    i że pierwszym powiedzianym przez niego słowem było „świnia”.


    • RSS