chciałam jakoś skomentować ten burdel, co się pod notką poniżej zrobił (bardzo mnie rozbawiło to szczękanie zakompleksionych nożyc, którym jakoś w głowie się nie mieści, że LASKA może PŁACIĆ FACETOWI !!! za sprzątanie, bardzo), ale tyle się wydarzyło od tamtej pory, że temat trochę stracił na ważności, jako i na zabawności.

w ogóle jakoś nie mam pomysłu na zgryźliwe notki, moje życie wykonało kolejny piruet, i tym razem da mi popalić na dłużej.

kiedyś, dawno dawno temu, w zamierzchłym archiwum zabezpieczonym od czasu pewnego hasłem, Klu powiedział, że „jeśli rzuciłam prawowitego, to znaczy miałam ku temu jakiś powód”. i wiecie co ? miał chłopak rację. przez te parę lat, które upłynęły od jego wypowiedzi, powód nie do końca zniknął. powiedziałabym nawet, że nie zniknął ni hu hu. a jak zaczął znikać – to ja znowu byłam o tysiąc mil świetlnych stąd, zdeterminowana na niezadawanie się więcej z facetami, którym trzeba przykładać rewolwer do skroni, by podjęli jakąś decyzję.
i tak to. umarł król – niech żyje król.
miejmy nadzieję, ze ten nowy będzie łaskawszy, gdyż zamierzam mu uprzyjemniać życie aż do śmierci :)