zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 11.2008

    im

    8 komentarzy

    im bardziej odpuszczam, tym bardziej mi się udaje.
    i dotyczy to zarówno miejsc parkingowych w bull shity, jak facetów czy pracy.

    obżeram się ostatnio camembertem z grzybami. mój brand new szef mówi, że według chińskiej medycyny sery wprowadzają dużo czynnika wilgotnego do organizmu, co może skutkować zapaleniem wyrostka robaczkowego.
    no to czekam, nie.

    Katowice mają jeden niezaprzeczalny silny punkt : faceta z używanymi książkami. Silvina Bullrich. i wcale nie dlatego, że jej imię mi się kojarzy z.
    prawda.

    (i tu miało nastąpić kilka wyznań, ale chyba za mało jeszcze wypiłam)

    wstałam o szóstej rano, nie ? bo chciałam być w fabrykie przed 8, bo o 11.00 znowu w trasę.
    gdy dojeżdżałam do biura, przed tą nieszczęsną 8, zdałam sobie sprawę, że żakiet został w domu, w kuchni, na oparciu krzesła.
    a ja mam spotkanie o 11.30.
    wykonałam zatem zawrotkę.
    albo i zaś, jak mówią w Katowicach, wykonałam tę zawrotkę.
    a wracając zaś z powrotem do biura, kierowana samaniewiemczym łaskawie wpuściłam przed siebie naukę jazdy.
    świat się nie zatrząsł od moich przekleństw, a przyrzekam, powinien był.
    w biurze byłam o 8.45, w samą porę, by sobie uświadomić, że mój służbowy laptop nie zaposiada dvd playera.
    a ja najbliższe trzy tyg cięgiem w Katowicach kibluję.
    jak sobie wyobrażacie, tarabanienie się z doma laptopami jest tym, co zupy lubią najbardziej.

    idę przez Katowice stanowczym krokiem, stukając obcasami, niemal jakby były podkute
    w moim czarnym płaszczyku, z włosami surowo ściągniętymi do tyłu
    w jednej ręce walizka i laptop, w drugiej kawa na wynos
    to wręcz sama bym uwierzyła
    że ta laska odbijająca się w szybie sklepu na przeciwko
    że ona wie, czego chce


    • RSS