zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 4.2007

    jak jeszcze raz usłyszę naszego ministra wspaniałego Ziobrę mówiącego padł tylko jeden SZCZAŁ, to przyrzekam, że mu SZCZELĘ.

    (ale w sumie czego się spodziewać od ulubieńca Kaczuch, którzy sami mówią tak niechlujnie, że się bebechy przewracają.)

    (aaa, to dlatego napadli na Miodka!)

    dziś założyłam
    czerwony lakier na paznokcie dłoni oraz stóp
    czerwoną bieliznę
    i czerwone buty.

    mieszkanie na Gagarina MUSI być moje.
    i mam nadzieję, że ono o tym wie.

    jak skończę poszukiwania tego @#$&*&^%$%^& mieszkania, to napiszę ze trzy książki:
    1. instrukcja obsługi agenta mieszkaniowego.
    bo na przykład, mówisz takiemu temi słowy : panie Stefanie, ja poszukuję mieszkania NA OCHOCIE, 3 pokoje, do remontu, max 600 tysięcy
    to pan Stefan dzwoni, cały rozradowany pani zupo, ja mam super mieszkanie, NA URSYNOWIE, NA MAKOLĄGWY, 80m za 720 tysięcy! piękne, świeżo zrobione!!!
    w książce zacytuję, jakimi poczęstowałam go słowy na to dictum, ten blog jest na to zbyt porządnym miejscem

    2. jak czytać ogłoszenia sprzedaży mieszkań.
    mieszkanie do wprowadzenia – tak, oczywiście. bezpośrednio po zrobieniu GRUNTOWNEGO remontu
    ciche – było, jak ulica była zamknięta dla ruchu bo metro budowali (w końcu okna wychodzą na ul. Słowackiego, którą to WCALE NIE JEŻDŻĄ autobusy, tramwaje oraz pierdyliardy samochodów)
    trzy pokoje – będą jak se ścianki działowe postawisz
    wysoki standard wykończenia – tapety od stóp do głów, łącznie z łazienką.

    3. instrukcja obsługi właścicieli mieszkań.
    - proszę pana, tu trzeba zrobić generalny remont, ja panu nie zapłacę 550tys za to mieszkanie.
    - ależ proszę pani, to jest super miejscówka, ja nie zamierzam negocjować.
    - powodzenia zatem.

    zapamiętaliście cenę ? 550 tys.
    teraz mieszkanie kosztuje 480 tys.
    i NIKT GO NIE CHCE.

    PS. ja NIGDY sobie nie znajdę tego cholernego mieszkania, NIGDY, do cholery.

    właśnie nadeszła TA chwila.
    przez krótkie kilka nocnych godzin jestem milionerką.
    za dnia bogactwo pryśnie, jak bańka mydlana.

    a najwierniejszy przyjaciel, mój hipotetyczny kredyt, pójdzie razem z nim


    • RSS