zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 11.2006

    no

    5 komentarzy

    znalazłam zastosowanie dla mojego moleskina : w sobotę został książeczką zdrowia Isaury.
    od tamtej pory zapisuję w nim wyniki badań krwi, badań siuśków, ile sika oraz na jak gęsto, ile kup robi, jakie są w konsystencji, ile wody wypija, a ile w nią wmuszam
    luksusowa ta moja szara wariatka.

    Polacy wygrali wczoraj z Ruskimi w siatkę. ciekawam, czy Kaczucha dostał już telegram od wujka Putina gratulacje stop ropa stop gaz stop

    (wiem, stary dowcip, ale bawi mnie nieodmiennie)

    trzy godziny masażu ? why not.
    jeśli półkilogramowego szczynszyla można badać przez dwie godziny, to ponadpięćdziesięciokilogramową zupę można masować trzy godziny, nie ?

    w każdym razie Isaura mnie nienawidzi.
    a ja sobie myślę, że gdybym do pani B. trafiła parę miesięcy temu, to Róziek by nadal skakał po ścianach…

    poza tym w łikęd nie poszłam tym razem na Borata, albowiem nie poszłam NA NIC.
    w piątek się masowałam, w sobotę spałam, w niedzielę rozpracowywałam parlament europejski.
    jednakowoż miałam chwilę ostrego kryzysu, gdyż nagle okazało się, że w blokach z papierem kolorowym, który zakupiłam sobie w celu czynienia notatek na tychże (wiecie, budżet na żółto, polityka rolna na zielono, polityka zagramaniczna na niebiesko) NIE MA odpowiedniego fioletowego, który miał mi robić za tło do procedur decyzyjnych. ten filoteowy, który jest, jest ZA CIEMNY. normalnie przeżyłam regularne załamanie nerwowe o dziesiątej wieczorem, w wyniku którego odwaliłam całe pranie ręczne, wyszorowałam pralkę oraz wannę oraz ugotowałam pół tony soczewicy, po czym położyłam się spać o pierwszej.
    niemniej jednak nagle okazało się, że mój organizm tak wczesnych pór nie akceptuje, gdyż zasnął łaskawie po drugiej. a co.

    zen, restons zen…
    huat4.JPG

    PS. i żeby było jasne : nie głosowałam NA fałszywą Hanię. głosowałam PRZECIW plastikowemu Kaziowi.

    taki tam mały szczycik

    siedziba główna jednej z największych europejskich firm gazowniczych ogrzewanie ma…


    elektryczne

    (w camaieu super golfy bawełniane, kupiłam już biały czarny i różowy, jutro idę uzupełniać kolekcję o inne kolory. howgh)

    zdecydowanie mam problem komunikacyjny z fryzjerkami.
    a w każdym razie z takimi, co mnie kosztują mniej niż trzy stówy za wizytę.
    ja jej mówię – loczki na lokówkę, ona mi wali pseudo fale na wałki, co je później rozczesuję w panice na pół godziny przed ślubem zuposiostry
    ja jej – innej – pokazuję zdjęcie : chcę czegoś takiego, a ona mi wali tapir i sama siedzę półtorej godziny z lokówką i stylizuję się na ślub inny jeszcze
    ja jej mówię – jeszcze innej, wczoraj – ale grzywki to proszę mi nie ciąć za bardzo, musi podrosnąć – ta mi wywaliła wyszarpańca, co tylko na żel położyć go można.
    ugh.
    i co z tego, że 130 zeta taniej. z Provosta przynajmniej nie wychodzę z morderczymi myślami. ugh.

    poza tym szara wariatka mi się zatkała, znowu mię czeka rajd po wetach. a taki miałam miły plan na dziś – złoty zabieg w Alchemii, lampka lindemansa, kucie do drugiej nad ranem…
    program marzeń, nie ?

    poza tym zbliżający się TERMIN stresuje mię bardziej, niż się spodziewałam byłam, na fabrykie do południa siedzę półprzytomna i otumaniona, no bo przecież jak ryję do drugiej, to kładę się koło trzeciej, zasypiam koło wpół do czwartej, bo przecież – powinnam się uczyć, a budzę się o siódmej śmieciarką pod oknem i wyrzutem, że czemu ja nie ryję.
    więc dobudzam się dwoma kawami i midlife crisisem FNM, i już teraz, o, popaczcie, a dopiero 12h15 jestem w stanie zabrać sie za raport, o.
    kolejny, a jakże.

    za to wystarczy na pocztę pójść srana (tak, jestem masochistką, chodze na pocztę w strajk listonoszy, a tam kłębią się stada pań w mohairowych oraz panów w zwykłych beretach), i kofeina nagle zupełnie się robi niepotrzebna, bo kiedy słyszę, że Kaczyński sprząta po poprzednikach to poziom adrenaliny w krwi wzrasta do poziomu wytryśnięcia uchamy, o.

    a jeśli przez przypadek wpadnie Wam do głowy pójście na najlepszą komedię sezonu czyli Borata, to… idźcie lepiej na wódkie. będzie śmieszniej, PRZYRZEKAM.

    to co, jeszcze jeden Midlife Crisis i lecim z tym koksem, nie ?
    no.

    swędzi mnie lewa ręka. to ponoć na pieniądze.
    trzeba znów zagrać w totka. jutro ile ? 6 melonów do zgarnięcia ?
    BĘDĄ MOJE.

    wieczór bożole nuwo spędziłam, a jakże, w towarzystwie frąsuskim.
    sącząc australijskiego Lindemansa (cawarra, shiraz cabernet. absolutnie najlepsze z tej półki) i przepijając wódką. dużą ilością wódki. wódka różana była ok, wściekłe psy wchodziły jak po maśle, wódka gruszkowa taka sobie, krupnik i żołądkówkę wszyscy znają, wódka na motywach red very hot chili peppers wypaliła wszystkie kubki smakowe po czym wykręciła nas na lewą stronę. trzeba było załagodzić ją pieskiem. wściekłym, w sensie.
    ten łysy barman z sense jest naprawdę szalony.
    nic zatem dziwnego, że do biura dotarłam o 10h40, nespa ?

    rozczulają mnie ci taksówkarze, którzy czekają na rogu, czy też tuż przed drzwiami, i pilnują, czy cała i zdrowa docieram do klatki.

    żeby na Grójeckiej trafić na zieloną falę trzeba jechać 80 – 90km/godz.
    sprawdziłam.
    jak się to ma do ograniczeń do 50km/godz w mieście ?
    nooo, pewnie tak, jak reforma szkolnictwa wg mojego ulubieńca G jak g… Giertych do wychowywania
    gównianie.

    o, i do poczytania i refleksji.

    - il va falloir que tu passes toute la procedure de recrutement. mais on peut faire en sorte qu’il n’y ait qu’un seul candidat…

    i po raz pierwszy od tygodni dobrze spałam.
    a dzisiejszy press na okładkie ma Karnowskich. robią karierę chłoptasie. acz, jak to mówią Francuzy, mają tetes a claques, strasznie bezczelne i pewne siebie. ugh. naprawdę, nic, tylko prać. nie lubię ichhhhhhh

    pomyślała zupa, i zdecydowała, że wyjdzie z biura PRZED DWUDZIESTĄ.

    znów jestem sfrustrowana po końcówki (rozdwojone) włosów.
    dlatego nie mogę ich obcinać. bo mi ulubiona figura stylistyczna pójdzie w piiiiiiii


    • RSS