zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 6.2006

    jadę dziś do matyldyy. z myślącą. że tego. wiecie. no. jakby co, to klucz jest pod wycieraczką, a telefon do mamusi na lodówkie.
    a, i niech ktoś się Isaurą zajmie. no.

    po wizycie w Paryżewie sfrustrowanam jeszcze bardziej.
    somebody kill me, please

    jestem sfrustrowana do szpiku kości

    x

    3 komentarzy

    górniczo-hutnicza orkiestra dęta
    robi nam PAPARARA
    robi nam PAPARARA

    musk mi się udusił w tej duchocie

    takie oto mądrości ludowe zza biurka o 17h49 w piątek

    jak to jest ?
    zasadniczo istnieją dwa typy facetów : ci super i te wredne sukinsyny.
    i jak to jest, że ja mam TAKIEGO PECHA, i trafiam na samych tych super ??? no LITOŚCI !!! przecież to się pochorować od tej superowatości można !
    nie mówiąc już o tym, że w towarzystwie nie można poszpanować narzekaniami a wiesz, jaki ten mój to sqrvysyn ? poszedł wczoraj z kumplami na piwo, olał mnie zupełnie, a ja mamusię i tatusia i ciocię Niusię zaprosiłam… a on TAK mnie wystawił ! wrócił o piątej nawalony w trzy drzwi od szafy śpiewając o mój rozmarynie ! albo znowu obiecał mi, że zawiesi obrazek, i znowu zapomniał i się głupio tłumaczy ! albo upchnął swoje skarpetki za oparciem kanapy i jeszcze się wścieka, że się wściekam !
    nie, nic z tych rzeczy ! wszystkie te przyjemności są mi ZABRONIONE ! czym ja sobie na TAKĄ KARĘ, na TAKĄ MĘKĘ zasłużyłam, no CZYM ???

    ja tak kocham narzekać…

    lavender4.JPGlavender5.JPG

    właściwie, to pojechałam na łikęd do Paryża, ale w Brukseli było mi tak dobrze…
    zwiedziliśmy osiem mieszkań. to, które pokochaliśmy od pierwszego wejrzenia, oczywiście było już wynajęte. za to może to na przeciwko jednak będzie do wzięcia. trochę mniejsze, ale za to bliżej jeziorek.
    zgubiliśmy się w tunelach. raz nawet się okazało, że tylko na zdrowie nam wyszło, bez komplikacji trafiliśmy tam, gdzie trzeba.
    zapoznaliśmy się bliżej z Madame GPS, i stwierdziliśmy, że to jednak nie dla nas.
    przejechaliśmy miasto w dłuż i wszerz. zapchałam się mulami z fritami, mimo, że to nie sezon, jak burknął ten baran kelner w tej knajpie, która więcej mojej bosskiej postaci nie uwidzi NA PEWNO. posmażyliśmy się nad jeziorkiem w lasku, którego nazwy jeszcze nie pamiętam. wywąchałam całą lawendę, kiedy prawowity zakładał konto. i kupiłam manneken pisa z czekolady.
    prawowity na czas poszukiwań mieszkania docelowego wynajął sobie niewielkie mieszkanie na parterze, niedaleko Grande Place. pierwszego dnia, kiedy wracaliśmy po kolacji do domu, we wnęce przy wejściu do sklepu rosyjskiego zobaczyliśmy śpiącego bezdomnego. otwierając drzwi od mieszkania prawowity powiedział : jestem pewien, że pewnego dnia zastanę takiego samego śpiącego tutaj.
    drugiego dnia nie mógł spać : „taki” za głośno chrapał pod drzwiami…
    (a przed dziewiątą mlasnął sobie smacznie, zwinął swoje rzeczy, i zniknął. nie pozostał po nim nawet zapach)
    zidentyfikowaliśmy ze trzy targi staroci i zorientowaliśmy się, że w niedzielę po ósmej rano nie należy się udawać samochodem na Gare du Midi.
    poza tym Bruksela zachowała się z klasą : na chwile poszukiwań mieszkaniowych zafundowała nam pogodę niespecjalną, na chwile lenistwa – rewelacyjną. ma babka jakiegoś świetnego PiaRowca ;))) no i ta akcja z lawendą… no ja Was proszę :) naprawdę, się postarał koleś na mój przyjazd :)

    więc jak ? dobrze mi się będzie tam… mieszkać ?

    jakie to duże europejskie miasto odwiedziła zupa w długi łikęd.
    odpowiedz na podstawie zamieszczonych obrazków.
    (i ci, co wiedzą, bo im zupa powiedziała, niech łaskawie zamilkną)

    lavender1.JPGlavender2.JPGlavender3.JPG

    podpowiedź (aczkolwiek to trochę za duże ułatwienie) :

    P1090550.JPG

    na starość nagle zrozumiałam wyrażenie „łzy jak grochy”

    dzisiaj jest trzynasty, a mój licznik wody tego ranka zatrzymał się na stanie 666…

    jaki ten niu łorld hałaśliwy, mówię Wam.

    bo w ogóle to było tak.
    zupa jest osobą kształconą wielce, nie ? no. no więc wczoraj było spotkanie. polskich absolwentów tej francuskiej szkoły oraz francuskich studentów. zaczęliśmy w Polonia Palace, w Foksal 19 nas znienawidzili (a przecież nie dokończyliśmy striptizu kolegi E., w ogóle nie wiem, o co im chodzi, noooo !), a o tym, co się działo w Casino w hotelu Grand wolę nawet nie wiedzieć.
    omujborzeomujborzeomujborze.
    czerwone wino wódka oraz szampan to nie jest mieszanka na moje lata oraz mój żołądek.

    i niech ktoś utłucze tego cholernego tupiącego kota, do cholery !!!


    • RSS