zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 5.2006

    konsekwencja to nie jest łatwa sprawa, co tu kryć.
    a wszystko gra bije po systemie. mocno.

    wielbiciele walą drzwiami i oknami.
    na ostatniej kąferencji (wątroba poboliwuje do dziś) przypiął się Taki Inny, w odróżnieniu od Takiego Jednego z ubiegłego roku.
    Taki Inny od zupy odpiął się ino za pomocą kolegi endrju s., który to mały brzydki i dziany jest, i ma właściwości wielbicielobójcze, ale zanim się odpiął, pogroził. że zupa jest kobietą jego życia, pogroził (dobija im wszystkim, cycóś ???), i że jak zupa do niego nie napisze, to on ją Rutkowskim będzie ścigał.

    od tamtej pory zupa chodzi po ulicach tylko po zmroku i tylko w barwach ochronnych.
    albo z tego Rutkowskiego taki detektyw, jak z koziej d. trąpka.
    o.

    ps. z 30.05 : no bo przecież nie może być tak, że Taki Inny na kąferencji napruty był w trzy d., i jakoś mu świadomość poznania kobiety jego życia, czyt. zupy, wraz z białymi myszkami w rozkołysane morze umkła…
    nie może, NIE ???

    na niu łorldzie spokojnie, zero samochodów, jak nigdy, wielkie miasto szykuje się na przejazd Wielkiego Miszcza.
    w robocie spokojnie, jak nigdy, żabojedzi świętują, schaboszczakojedzi widocznie również.
    mogłabym nadrobić sporo robotowych zaległości… ale zajęta jestem kontemplowaniem mojej obolałej po poniedziałkowo-wtorkowej KONFERENCJI wątroby

    odpadłam
    dźwięk włączcie
    może się wolno ładować.

    ojciec, który zabiera swoją kilkunastoletnią córkę na koncert Bon Jovi do Dublina…
    coś niewyobrażalnego.
    jedyną rzeczą, którą mój uznał za stosowne zrobić, to zmieszać mnie z błotem za wyjazd na koncert AC piorun DC do Katowic.

    …w Polityce raport o blogach.
    nie piszą o moim.
    kiepski raport.

    jedziecie do Paryżewa. Paryżewo jest jakby li i jedynie przerywnikiem w drodze do Nantes. w Paryżewie z lotniska odbiera was krostowaty. jest godzina, jakoś tak, koło jedenastej. zgodnie z umową, dzwonicie do boginii w celu porwania jej w tamtejsze rejony.
    boginii – o dziwo, już obudzona – wielce zdziwionym głosem wita was ooooo, to ty już jesteś ???
    odbiera wam na chwilę głos, po czym reagujecie inteligętnie eee, wziąwszy pod uwagę, że wystartowałam z wszawy o 6 z kawałkiem, jest to całkiem logiczne, po czym dowiadujecie się, że bogini jest w pi…. com daleko, i że ona była przekonana, że jak samolot startuje z wszawy o 6 to do paryżewa dolatuje koło 14. pomijacie wywody milczeniem – wszak blondynka – i oznajmiacie jej, że zatem oto wybierzecie się w jej okolice i będziecie czekać GDZIEŚ TAM, ale zasadniczo to SIĘ ZDZWONICIE.
    w okolice dostajecie sie w szokująco szybkim tempie (Paryż w długi łikęd jak Wszawa wygląda), szlajacie się po marsowych polach z marsową miną, robicie tabun zdjęć wieży fajfla oraz krostowatego, oraz marzniecie, bo quuuuu ZIMNO, po czym zrezygnowani i zdeterminowani godziną 12 udajecie się na łobiadek. Bistrot Ecole Militaire.
    siedzicie sobie spokojnie z krostowatym (oczywiście tabun zdjęć krostowatego we wnętrzu knajpy), jesteście przy deserku, dzwoni komórka.
    gdzie jesteście ?
    bistrot ecole militaire. place de l’ecole militaire.
    cooo ???
    bistrot ecole militaire
    ale ja jestem na place de l’ecole militaire i nie widzę żadnego takiego bistrot
    no jak to nie widzisz żadnego takiego bistrot, takie duże, jak stoisz twarzą do wieży fajfla to masz po prawej
    no nie widzię takiego bistrot !

    w tym momencie patrzycie w lewo, przez wielką przeszkloną ścianę…
    a spójrz w prawo, cooo ?
    w końcu blondynka, nie…?

    ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego z brazylijskich artystek w Polsce taką karierę robi -nastrojowa, jak najbardziej – niemniej jednak kotleciara Eve Mendes, a nie Marisa Monte.
    pocieszam się tylko, że może będzie tak, jak z Katie Meluą, którą odkryłam w Portugalii dwa lata temu, i której od paru miesięcy już słuchać nie mogę, tak ją wszędzie eksploatują. za chwilę otworzę lodówkę, a z niej wyskoczy – Katie Melua.

    (a z Marisy Monte polecam szczególnie udanie się do Menu – discography i wybranie i odsłuchanie fragmentów niestety tylko ostatniej płytki, Tribalistas. uwielbiam.)

    no ja nie wiem, czego oni ode mnie chcą.
    nie mam blond długich centkowanych krętych kudłów do pasa, ino takie szarawo blond strąki smętnie spływające na ramion, co się nie chcą układać.
    nie mam wielkich oczu błękitnych, ino takie małe coś w kolorze wodnistym.
    nie mam ślicznego prostego noska, ino takie badziewie z letka na końcu zadarte.
    nie mam wielkich pełnych ust, ino wąskie wiedźmowate i z tabunem „francuskich” zmarszczek od mówienia buzią w ciup.
    no i wreszcie melonów wielkich nie mam, ino jakieś takie popłuczyny po biuście, co koleżanka mówi, że biust zawsze w domu zostawiam, jak gdzieś wychodzę
    i tyłka zalotnie wystającego nie posiadam, ino płaskie badziewie,
    i z nóg jak u łani ino owłosienie posiadam
    daleko mi do ideału.
    a i charakter mam złośliwy i wredny…

    więc czemu oni się buntują, kiedy im mówię, że to już koniec ???

    …RZECZYWIŚCIE jest lepiej…


    • RSS