zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 7.2005

    z kronikarskiego obowiązku odnotowuję.
    ostatnie czasy jakieś obfite szynszylowo są : w jednym domu jedna mała, która jednakowoż w trzeci dzień po narodzinach większa była niż każda z trzech ponadtygodniowych małych w drugim domu.
    tak czy tak – każda jedna powalająca. mnie chyba najbardziej powaliła ta najmniejsza, mały pypeć mniejszy od piłeczki ping-pongowej skaczący jak pchełka :)

    szczynszyl odwieziony do hotelu, tragicznie ciężkie zadanie.
    ja natomiast jutro się odwiozę w przestworza. przez najbliższy tydzień będę łamać nogi, lądować na dachach drzewach i krzakach.

    coraz częściej myślę, że to mój ostatni paralotniowy sezon. znudziło mi się.

    nie ma to jak pójść do kina.
    idziesz sobie, człowieku, do kina, na taki fajny, trzymający w napięciu, film. miasto gniewu się on nazywa. tak, wiem, z oryginalnym tytułem (crash, przypominam) ma to tyle wspólnego, co l’enquete corse z grunt to rodzinka albo dirty dancing z wirującym seksem, ale – wyjątkowo – NIE CZEPIAJMY SIĘ SZCZEGÓŁÓW.
    no więc idziesz sobie, człowieku, ze swoją Oficjalną do kina. na film. trzymający w napięciu. przypominam.
    zaczyna się pięknie. pop corn jest pyszny, jeden czarny zasuwa absolutnie rozwalające rasistowskie gadki, potem przykłada żonie prokuratora spluwę do głowy, drugi czarny przykłada w to samo miejsce spluwę prokuratorowi, kradną im samochód, jest cyrk i rozpierducha, rasistowki policjant zatrzymuje czarnego filmowca i jego olśniewającą żonę, akcja się zawiązuje, innymi słowy, siedzimy w napięciu, popcorn chrupie między zębami.
    mniaaaam, jaki pyszny był ten popcorn, swoją drogą…
    niestety, między jednym chrupnięciem a drugim, po waszej lewej stronie zasiada PARKA. parka charakteryzuje się głównie rozsiewaną wokół siebie upijającą na odległość wonią niestrawionego alkoholu oraz wysokim poziomem decybeli emitowanych przez panią, dopsH, nazwijmy ją po imieniu, MONIKĘ. albowiem tak jej było na imię.
    pani MONIKA otóż zaczyna swą wizytę w kinie (sala Lumene, Arkadia) od oznajmienia swym sąsiadom, że CHCE JEJ SIĘ SIKU. i że jej towarzysz oto powinien DAĆ JEJ PLECAK. towarzysz plecaka dać nie chce. ale JEJ SIĘ CHCE SIKU I ONA CHCE DOSTAĆ PLECAK. towarzysz przyciszonym głosem prosi o zniżenie decybelowatości i namawia do pozostania na miejscu. Monika oznajmia mu zatem, ŻE GDYBY JĄ ZABRAŁ NA JAKIEGOŚ PORZĄDNEGO THRILLERA, TO BY NIE BYŁO PROBLEMU. no i – ŻE JEJ SIĘ CHCE SIKU.
    Po kilku tak traumatycznych – głównie dla publiczności – wyznaniach w końcu REAGUJECIE. przepraszam, czy mogliby państwo GŁOŚNIEJ rozmawiać, bo nie nadążam za wątkiem pani SIKU ?. panią na chwilę zatkało. Niedługą, niestety. pani chce głośniej ? NIE MA SPRAWY. na szczęście towarzysz był trochę inteligentniejszy, i poskromił MONIKĘ na chwilę. Niedługą, niestety. Po chwili tejże do sprawy wmieszali się współrzędowcy z drugiej strony PARKI. Pani pozostawała niewzruszona w swej pewności swego. ja nie zamierzam wyjść, niech pani wyjdzie. w końcu przyszła do kina, nie na film, nie ? NO.
    Po krótkiej intensywnej i – OCZYWIŚCIE – inteligentnej wymianie zdań przypominacie pani, że CHCIAŁA SIKU, więc niech to SIKU idzie zrobić. Jakimś cudem pani idzie ZROBIĆ SIKU. Następują długie, błogie, spokojne i – nie bójmy się tego słowa – NUDNE minuty oglądania trzymającego w napięciu filmu BEZ MONIKI. Ale Monika nie zawodzi swych wielbicieli (niestety) i wtacza się na swoje miejsce.
    Do akcji wkraczają coraz to nowe, coraz bardziej od MONIKI oddalone osoby. Promille z hamowanymi przekleństwami latają w powietrzu, towarzysz Moniki błaga ją o zamknięcie paszczęki, prosicie go grzecznie proszę ją stąd wyprowadzić, chcielibyśmy obejrzeć film
    Ale ja też chcę go obejrzeć
    Trzeba było jej nie przyprowadzać
    odpowiadacie mu dość grzecznie.
    Grzecznie, gdyż z drugiej strony panowie zaczynają atak pójdziemy po ochronę
    A idźcie sobie. Gówno mi zrobią. Zrzucę ich ze schodów.
    elegancko odpowiada MONIKA.
    Panowie wracają z ochroniarzami, farsy akt trzeci.
    proszę z nami
    Nigdzie nie pójdę
    Proszę z nami
    Nigdzie nie pójdę, oglądam film, jak ci zaraz przywalę, to się znajdziesz na dole
    Proszę z nami
    Ty to mi możesz. Zaraz ci ten krawacik utne.
    Proszę z nami
    Zaraz ci przywalę to zlecisz na dół. I wiesz, uważaj, bo trenowałam to i tamto

    Pół sali wybuchło śmiechem, MONIKA na chwilunię straciła kontenans, towarzysz szeptem prosi Monika, nic nie mów, Monika, proszę cię, chodźmy, cicho bądź, Monika, ale wszak Monika – panią wieczoru, nigdzie iść nie będzie, gdzie znajdzie lepszą widownię, niż w kinie, nespa ? do teatru ludzie tera takie niewychowane przychodzą, mogą nie docenić pełni jej sztuki i możliwości. Poza tym teatry przerwę wakacyjną mają, bessensu w ogóle. No więc trzeba zostać w kinie, przecież nie wszystkie jeszcze możliwości zostały wykorzystane…
    proszę z nami
    Nigdzie nie idę, oglądam film
    Będzie pani oglądać film ?
    Tak
    Nie będzie pani przeszkadzać
    Tego nie powiedziałam
    Proszę z nami
    Ja zapłaciłam za bilety, więc tu zostanę. Ktoś mi zwróci za bilety ?
    Tak, zwrócimy pani
    A kto nam zwróci za bilety ?
    wcinacie się, vqrvieni na maksa
    tobie nie wiem, kto zwróci
    Wynoś się stąd
    Spierdalaj, suko
    zanim się spostrzegacie MONIKA jak katapultowana wyskakuje z krzesełka i ląduje w mocnym uścisku dwóch przystojnych panów w białych koszulkach, i już jest nawet w połowie schodów w dół.

    Taaaak… fajny film wczoraj widziałam. Momenty byli. Zwłaszcza na widowni.

    To miasto ma czarodziejską moc, wie pan o tym, Danielu ? Zanim się człowiek obejrzy, wejdzie mu pod skórę i skradnie duszę.

    Cień wiatru Carlos Ruiz Zafon

    z całej, ponad pięćsetstronicowej, książki, warto zapamiętać tylko te dwa zdania.

    na dzień kawa, cola, redbull, kawa, cola, redbull
    na noc stilnox
    znad kołnierzyka różowego lnianego żakietu (wakacje, a co) wygląda idealnie poszarzała twarz.

    wszak właściciele upodabniają się do swoich zwierząt
    piekna.jpg

    byłam pod Grunwaldem.
    nic specjalnego.

    rycerz.JPG

    towarzysz Piotr Licki, który robił tłumaczenie do L’enguete Corse powinien POWAŻNIE zastanowić się nad zmianą zawodu. POWAŻNIE. już sam tytuł (po polsku – grunt to rodzinka, tak, naostrzcie pal, NABIJAMY) wiele mówi o jego umiejętnościach, a dalej jest już tylko CORAZ LEPIEJ. i mam nadzieję, że czujecie ten jad i ironię sączące się ze słów tych. nic dziwnego, że na sali śmialiśmy się głównie my.

    (swoją drogą, jeśli na tej Korsyce terroryści wyglądają, jak Jean Reno, to ja tam jadę JAK W DYM, nawet dziś)

    poza tym, z założonych jakiś czas temu 5 kg udało mi się od początku marca schuść o jakieś 6. jeszcze tylko jeden, i będzie mniodzio.
    a dziś w nocy obudziłam się zlana zimnym potem, gdy wyśniona koleżanka zapytała się mnie zupo, ty przytyłaś ?.
    tak, mannia odchudzannia zgrabnie przekształca się w paranoję. o czym koleżanka lasencja wie najlepiej, nespa ? ;)

    czasami zastanawiam się, czy jeszcze mieszczę się w kategorii ekscentrycznych dobrze zarabiających młodych kobiet, czy przekroczyłam już ten niewidzialny próg, i jestem już tylko po prostu upierdliwą starą panną z pierdolcem i fochami.

    no

    2 komentarzy

    co robi zupa w upalną noc w wielkim mieście ? no, co robi ?
    no, oczywiście.
    BUDZI SIĘ Z ZIMNA !

    kolejnym traumatycznym przeżyciem zadeklarowanej snobki jest, kiedy wydawszy w piiii kasy na nowe ciuchy od hexeline’a, laury giudi i chgw, kogo jeszcze (no co, WYPRZEDAŻE, nie ?), wyciąga ta, wyżej wymieniona zadeklarowana snobka, z czeluści garderoby swej :
    * spodnie od letniego garnituru zakupionego w przeddzień poszukiwań jej Pierwszej Pracy w Polsce,
    * bluzkę zrobioną przez babcię, dla jej MŁODEJ matki (co wziąwszy pod uwagę sędziwy wiek snobki, było lat temu ŁADNYCH KILKA)
    * buty z zeszłego sezonu,
    zakłada to wszystko na siebie, i – o zgrozo – w wyżej wymienionym zestawie wygląda NAPRAWDĘ DOBRZE

    a ciuchy za w piiiiiii stów wiszą, gdzie wiśnęły.

    ciężkie jest życie szpanera

    aaaaaaaaaaaaaaaaa – optymizm – dobre samopoczucie – chęć do pracy – PILNIE KUPIĘ


    • RSS