zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 5.2005

    w ostatnim losowaniu totka miałam trzy razy po dwa trafienia.
    czy to nie powinno się liczyć jako jedna szóstka ???

    poniedziałkowy wieczór, leje jak z cebra, polskie Cannes, impreza na plaży.

    - seks z tobą byłby niebiańskim przeżyciem
    - sp***aj.
    - nie lubisz szczerości ???
    - właśnie uwielbiam szczerość !
    - ale ja ci SZCZERZE mówię, że seks z tobą byłby niebiańskim przeżyciem !
    - a ja ci SZCZERZE mówię sp***aj

    chyba tylko dlatego lubię tą branżę.

    artykuł o amerykańskich grubasach (sprawa wielkiej wagi) w dzisiejszej polityce i towarzyszące mu zdjęcia DOSŁOWNIE pozbawiają apetytu.
    JAK można się utuczyć tak, żeby ważyć 495 kilo ????? żeby z domu do szpitala wynosił człowieka WÓZEK WIDŁOWY ??? a transport odbywał się na NOSZACH DLA WIELORYBÓW ???
    jak można się doprowadzić do takiego stanu, NO JAK ???

    odechciało mi się tego czekoladowo-marchewkowego ciasta z bakaliami, przyrzekam.

    PS. i gdzie są ci superprzystojni faceci z hamerykańskich megaprodukcji i te absolutnie rewelacyjne laski, które widać w byle jakim hamerykańskim serialu ??? czy oni te swoje filmy to w jakichś GETTACH DLA SZCZUPŁYCH kręcą, czy co ??? przecież podobno 65% Amerykanów cierpi na nadwagę lub otyłość… tfu ! jakie cierpi ! jakby cierpieli, to by się odchudzili !!! tłuszcz to nie bakteria ani żaden zarazek !
    65% Amerykanów MA nadwagę lub otyłość. czy na hamerykańskich filmach 65% aktorów jest gruba i jeszcze grubsza ???

    jak na zamkniętą ulicę Nowy Świat jest całkiem nieźle ZAKORKOWANY.

    …że jestem taka upierdliwa, i że w dodatku mam dobrą pamięć.
    bardzo mi przykro, pani Małgorzato Minta, która w swym artykule w wybiórczej, na stronach „naukowych” piszesz, że ostatni trędowaci zniknęli z Europy w latach 50 XX wieku, że chowali się oni n a wyspie Spinalonga u wybrzeży Krety. a było nie wsadzać tego tekściku na szarym tle. a przecież wszyscy wiedzą, że zupa ma manię na tle Rumunii, że każdy artykuł przeczyta i zapamięta, no przecież WSZYSCY WIEDZĄ.
    a pani mogłaby czasami przeczytać, co w konkurencyjnych pismach piszą, albo poszukać w necie przed wypluciem kolejnego tekstu. nie dawałaby pani zupie pretekstu do jej debilnych przypieprzanek.

    ja bardzo przepraszam, że jestem upierdliwa, mam dobrą pamięć i kocham Rumunię, no BARDZO PRZEPRASZAM.

    no

    9 komentarzy

    bo śniło mi się, że zdawałam egzamin. i nawet przygotowana byłam : całe dwa dni się uczyłam.
    w składzie komisji egzaminacyjnej były trzy osoby. pierwszej nie pamiętam, druga to doktor Krzysztof S., spec od francuskiej literatury z jużniepamiętam, którego wieku, a trzecia to Adam S. – dość znany instruktor paralotniowy. a co.
    egzamin był z zakresu nie wiem, jakiego, zapamiętałam tylko jedno pytanie jak druga wojna światowa była postrzegana przez katolików.
    ale tak w ogóle, to egzamin zdawaliśmy pisemnie, jeszcze ja i inne dwie panienki, z tym, że one były w sali, a ja na korytarzu, przed tęże. a potem siedliśmy sobie w czwórkę, my trzy plus Adam S. i wspólnie poprawialiśmy nasze egzaminy. tylko, że ja z Adamem coągle przerywaliśmy jakimiś debilnymi paralotniowymi wstawkami. a to o skrzydłach, a to o nowych przepisach, o nalocie, a to o pucharze Ikara. i jakoś wcale mnie to nie dziwiło, że tutaj egzamin z czegoś, co letko o filozofię zahacza, a tutaj Adam S. i wstawki o wyjazdach na latanie.
    dopiero, jak mi powiedział, że w tym roku znowu jedzie na Słowenię, zamiast, jak było ustalone, na Słowację…. noooooo…. to wtedy się wkurzyłam. i se postanowiłam, że ja z nim nie będę gadać, i się wzięłam i OBUDZIŁAM, o.
    w niedzielę rano ZA PIĘTNAŚCIE SZÓSTA. niech mnie ktoś stuknie.

    francuzizm jest chyba zaraźliwy.
    właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że
    DWA RAZY byłam na otwarciu Pewnej Wystawy (sponsorowanej przez zupopracodawcę, a co)
    (raz nawet na wschodnie żabolandii rubieże się w tym celu wybierałam)

    D W A R A Z Y

    a ani razu wystawy nie widziałam.

    A N I R A Z U

    (kocham, kiedy laskaone na moje relacje z dyskusji z wagą łazienną, zwraca sie do mnie czule zupa, ty chuda zdziro!)

    spraw, by chciało mi się tak, jak mi się nie chce.

    szef rozmawia przez telefon, cytuję :
    - so, it’s pi pi oł or bi es di ?
    i dziw się tu człowieku, że później zupa musi interweniować, bo rozmówca NIE ZROZUMIAŁ.

    szczyt bezczelności ?

    zadzwonić do Constaru i zapytać, dlaczego na ich stronie internetowej nie działa funkcja „ODŚWIEŻ”.

    no

    10 komentarzy

    to tak z wtoreczku.
    i pomyśleć, że byłam tam jeszcze dziesięć dni temu.

    1bis.jpg2bis.jpg

    i specjalnie dla wielbicieli – zupa łamaga na nartach :)

    3ter.jpg

    rozluźnijcie się, przymknijcie oczy, wyobraźcie sobie 30 st Celsjusza wieczorem i że wygodnie się rozkładacie w hamaczku rozwieszonym wśród drzew, niedaleko pięknego basenu…

    Basen.jpg

    …może ten poniedziałek stanie się łatwiejszy ?


    • RSS