w Paryżu było słonecznie i zimno.
w Paryżu były wyprzedaże.
w Paryżu było pięknie i optymistycznie.
w Paryżu siedziałam od rana do wieczora zamknięta w czterech ścianach, a jeden dzień nawet uwięziona pod ziemią – dosłownie.
w Paryżu z rozsłonecznionego świata widziałam tylko kamienicę na przeciw okna Takiego Jednego.
w Paryżu cały dzień udawałam, że jaka to ja nie jestem mądra.
w Paryżu wracałam z bólem głowy do hotelu.
w Paryżu w nocy budziłam się z zimna w kiepsko ogrzewanym hotelu.
a potem wróciłam do jeszcze zimniejszej wszawy.

doprawdy, jest czego zazdrościć.