demontuję krążące ostatnio po city boardach ploty, jakoby ten czarnoskóry przystojniak z reklamy chińskich zupek MIAŁ WSZYSTKO W ZUPIE. on NAPRAWDĘ nic we mnie nie ma.

poza tym wczoraj w godzinach popołudniowego szczytu (17h05) po Niu Łorldzie się przechadzając byłam świadkiem ciekawego… mhm. ciekawego czegoś. a mianowicie szłam sobie szłam, taksówki poszukując, albowiem śpieszyłam się bardzo, a samochód mi nie przysługiwał, i rozglądając się ciekawsko na boki, no bo ja tak lubię na ludziów popatrzyć, i zauważyłam jednego pana.
szedł szybkim krokiem, jakby się spieszył. wysoki, szczupły, chyba nawet dość przystojny. jadąc od góry : czarna czapka, ciemny golf, czarny rozpięty płaszcz, RÓŻOWAWO-BRĄZOWAWE PRZYRODZENIE W PEŁNEJ KRASIE wynurzone z rozporka (guzik nad tymże starannie zapięty), czarne spodnie.
NOSZ W MORDĘ. ŚRODEK MIASTA. 17ta z kawałkiem. tłum ludzi wokół. facet z fiutkiem NA WIERZCHU !!!

(na pewno mu ZIMNO BYŁO !!!)