żeby chociaż się ziemia zatrzęsła,
albo nie – zatańczył słoń na linie
clowni zaśpiewali pod oknem
prawowity zagrał serenadę
a może niebo by się rozstąpiło
i spadł z niego jakiś złoty deszcz
paw przechadzałby się korytarzem
na lampie wisiałaby małpa z czerwonym tyłkiem
albo żeby kwiaty nagle zaczęły kwitnąć
albo no dobrze – chociaż przestały usychać
żeby szczynszyle nie sikały na kanapę
a ludzie przemówili ludzkim głosem
i żeby ta jedynka nie uwierała tak bardzo
jeszcze bardziej, niż to poprzednie zero