zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 8.2004

    niejakie my way, tak, to śpiewane przez Presleya, Sinatrę, Sida Viciousa, i nie wiem, czy czasem nie kogoś jeszcze, w oryginale nazywa się comme d’habitude i zostało napisane przez pewną żabojadzką gwiazdę (św. pamięci od bodajże 1978 lub 9) nazwiskiem Claude Francois ?
    sama w to nie wierzyłam.
    dopóki nie sprawdziłam

    messerschmitka chyba trafiła w dobre ręce.
    jeśli tylko uda się utemperować rogi takim dwóm małym diabłom, wszystko będzie ok.
    jeśli uda się zabezpieczyć antyszczynszylowo pomieszczenie, będzie jeszcze lepiej.
    jeśli uda się panią ze sklepu zoologicznego przekonać, że szczynszyle nie żyją na gruszach, to w ogóle będzie miodzio :-)))

    a zupa będzie tam wpadać od czasu do czasu odwiedzić przyst… ten, szczynszyla, oczywiście :-)

    niby spodnie jeszcze jasne i koszula z krótkim rękawem.
    ale spodnie już w kancik i koszula, nie t-shirt.
    niby buty jeszcze lekkie.
    ale już nie sandały.
    włosy gładko zaczesane.
    żakiet.

    tak, tak naprawdę lato się już skończyło.

    nie spodziewałam się, że w Gnieźnie będzie AŻ TAK.

    w Gnieźnie są piękne kobiety, pragnące szczynszyli z powodów oczywistych, i przystojni mężczyźni.
    po gnieźnieńskim wieczorze ze świeżopoznanymi ludźmi niektórych bolą od śmiechu mięśnie twarzy, niektórych mięśnie brzucha, a jeszcze innych – ŁYDKI.
    w Gnieźnie numery telefonów przystojniaków czekają na portierni, a zupa najpierw spławia, a potem myśli, co też najlepszego zrobiła.
    w Gnieźnie pojawiasz się z myślą oddam szczynszyla, a potem ubzdryngolę się ze smutku przed telewizjerem po czym imprezę kończysz o drugiej nad ranem, tylko dlatego, że upierasz się, jak osioł, że dalej już nie nada.
    a potem siedzisz do trzeciej nad ranem i – zamiast iść do tego młyna – zastanawiasz się, czy by się tam jednak czasem nie wybrać.
    i budzisz się rano z myślą jak go dziś nie spotkam to UMRĘ, wynajdujesz sobie kamienicę , którą kupisz, jak tylko się tam przeniesiesz i robi ci się niedobrze w drodze do wszawy.
    im bliżej wszawy tym bardziej niedobrze.

    dość niepostrzeżenie minęły nam ÓSME URODZINY SZCZYNSZYLA.
    na dziesiąte zrobię big imprezę.

    ***

    po raz pierwszy od lat zmogła mnie wczoraj całkowicie fizjologia. zamiast na tbc i pilatesie wylądowałam na kanapie. tylko długopis uwierał mnie w plecy.

    ***

    pierwszy plasterek naklejony. dżizas, jaka się czuję trędi !

    ***

    plan na najbliższe 18 miesięcy : przenoszę się do Grenobla. nie wiem, jak tego dokonam, ni jak przekonam do tego prawowitego.
    mam dość latania raz w roku.
    mam dość przyglądania się przystojniakowi tylko i wyłącznie na zdjęciu.

    ***

    odgrzebuję Donde jugaran las ninas, już zapomniałam, jak bardzo podobała mi się ta płytka

    ***

    piątek. jutro messerschmitcica zmieni dom. będzie ciężko.

    no

    3 komentarzy

    z której by nie spojrzał strony : radio 94 z rana lepsze niż śmietana.

    …do wyprawy trwają.
    co jest już zrobione :
    Czarownica Sol umówiona
    nowy szczynszylotransporterek zakupiony
    dodatkowe porcje karmy również.

    do zrobienia :
    weterynarz na wsjakij słuciaj
    pakiet chusteczek higienicznych
    tankowanie.

    w trakcie :
    negocjacje z Oficjalną w temacie noclegowym
    bąbel na tyłku po interwencji komara wczorajszego wieczora
    nadkrwistość zupina (jeśli wiecie, co chcę powiedzieć).

    *******
    Love Rampy cieniutkie jak barszczyk. do omijania.
    zaczęłam Kamienną tratwę. ciekawe, czy zachwyci mnie tak, jak Baltazar i Blimunda

    MESSERSCHMIDT JEST KOBIETĄ.

    o

    13 komentarzy

    małe wspomnienie z pedras verdes :

    drzwiczkidoniczki.jpgosydwie.jpg

    walka z lotem przciągnęła się na dzisiejsze przedpołudnie. niestety, szefowa call center zachowała się skandalicznie i PO PROSTU anulowała wykonane rezerwacje, pozbawiając tym samym zupę przyjemności zrobienia karczemnej awantury najpierw w dziale reklamacji, a następnie – w razie potrzeby – w odpowiednich gazetach (wyobraźcie sobie – te teksty o zdzierstwie lotu ilustrowane zdjęciem wymakijażowanej na umierającozgłodu zupy i bandą jej biednych wygłodzonych szczynszyli, których to lot swym bezwzględnym zachowaniem pozbawił pożywienia…).
    chyba powinnam na nią napisać reklamację.
    tak. tak właśnie zrobię. O.

    tak się złożyło, że zupa sobie wymyśliła, że pojedzie sobie na łiked do Juraty.
    bo nie była, a co.
    dojechać do Juraty postanowiła zupa samolotem, a następnie wynajmniętym samochodem.
    w celu zarezerwowania sobie biletu samolotowego skontaktowała się zupa z witryną internetową lotu, na której to kuszą biletami za 250 zet wte i z powrotem, „jeśli tylko zarezerwujesz bilet etix”.
    ufna zupa, przykładem francuskiego amazonu oraz naszego rdzennego merlina zachęcona, tuptem do rezerwowania biletu przystąpiła.
    wybór lotu.
    jest.
    powrót.
    jest.
    o w mordę.
    daje cenę niemal 600zet !
    modyfikujemy wylot i powrót.
    dobra, jest, trzy stówy, niech będzie.
    wpisanie danych.
    numer karty k.
    inne takie.
    poszło.
    niebieskofioletowawy prostokąt się pojawił, żółty kwadracik popierdziela w prawo i w lewo, i w prawo i w lewo, słodki napisik informuje, że „system pracuje nad prośbą, operacja może potrwać nawet 30 sekund” i grzecznie prosi o cierpliwośc.
    grzeczna zupa pełna empatii dla żółtego latającego kwadracika czekała sobie spokojnie, nie wadząc nikomu.
    po, mhm, grubo ponad 30 sekundach, system wyświetlił zupie, że ma w d… w nosie zasadniczo jej prośbę, albowiem ma problem techniczny i nie może zarejestrować jej rezerwacji.
    ale niech zupa ufna spróbuje raz jeszcze.
    zupa ufna więc spróbowała raz jeszcze.
    system odpowiedział jej tymi samymi słowy.
    i zasugerował kontakt z call center.
    zupa, zdesperowana, zadzwoniła zatem do call center.
    w call center miła pani zrobiła zupie nową rezerwację, na fajniejszy lot ładną cenę dała, wirtualnie zupcię po pleckach poklepała, nie martw się pani zupciu, nie martw. nam też właśnie komputery siadły powiedziała, a zupa poklepana do robót zasiadła.
    w czas jakiś po rozpoczęciu robót biurowych postanowiła zupa, z nienacka, że sobie imejle różne weźmie i sprawdzi.
    a w imejlach co ?
    a w imejlach BIG KUKU, albo, innymi słowy, potwierdzenia „niezarejestrowanych” rezerwacji.
    i żeby to jeszcze tylko potwierdzenia rezerwacji.
    do zupomajlokszynki wpadły dwa potwierdzenia oraz dwa ściągnięcia z zuppenkredytkarty. każde na czy stówy.
    ojjjjj, jak się zupa wkurw……. zdenerwowała !
    prostytutki po zupobiurze latały, w przeróżnych konfiguracjach, że tak to określę, rodzinnych.
    kwiatki odwracały oczy, zuposzef zakrywał uszy, zupa włoskimi zakrętami miotała.
    gdy już tak sobie troche nimi pozamiatała, za telefon chwyciła, do lotu zadzwoniła.
    pięć minut oczekiwania.
    pani łaskawie odebrała telefon.
    powiedziała, że ona to zaniebardzo, natomiast państwo spod numeru takiego i takiego to odpowiedzialni są za serwis internetowy, i do nich dzwonić trzeba.
    następne 2 godziny tego, jakże owocnego dnia pracy, spędziła zupa na wykręcaniu na zmianę dwóch numerów telefonów na różowej karteczce znotowanych.
    ale pracownicy lotu mieliby TELEFONY ODBIERAĆ ??? no tyś chyba, zupo, chora ciężko bardzo ! alibo i na głowę upadnięta, być może.
    wszak pracownik lotu jest od kawy picia, nie telefonów odbierania !!!
    zatem po dwóch godzinach bezowocowych wysiłków zupa znów eksplodowała.
    znów prostytutki pod sufitem, wraz ze swymi synami, latały, kwiatki oczy odwracałay a szef uszy zamykał.
    eksplodowana zupa z powrotem zadzwoniła na call center.
    po półgodzinnym oczekiwaniu na połączenie z panienkiem z okienka oraz następującym po nim piętnastominutowym rozjaśnianiu, otrzymała zupa obietnicę wykasowania rezerwacji oraz zwrotu kasy na kartę.

    no, ZOBACZYMY.

    PS. jutro zupa będzie samochód rezerwować. będzie się działoooooo !!!


    • RSS