zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 4.2004

    dziś znów zupcia przyjechała do roboty NA ROWERZE.
    taka jest teraz zmachana, że będzie odpoczywać do 15h00, a potem pojedzie do domu. pakować się. bo tego, wiecie : pan Amsterdam czeka, wzywa nas z daleka

    tak, moi mili, Unię Europejską przywita zupa jadąc w głąb tejże.
    ciekawe, czy będą sprawdzać paszporty.

    zupa postanowiła być dzielna.
    zupa postanowiła dojechać do pracy rowerem.
    no bo wiecie – przecież taki antyglobalista nie uderzy zupy na rowerze, nieeee ???
    no, no więc zupa dzielnie powzięła postanowienie.
    jak zupa postanowiła, tak też zupa uczyniła.
    włożyła zupa na zupodu… ten, zupoodwłok specjalne spodenki z pieluchą, wzięła zupa pod pachę narowerowe pudełko z ciuchami na zmianę, wzięła zupa szmatę do roweru po zimie odświeżenia i zjechała zupa dzielnie do zupopiwnicy.
    w zupopiwnicy zupa dzielnie zuporower wyłuskała, na korytarzyk wyprowadziła, szmatunią przetarła, do zielonego błysku doprowadziła.
    pudło narowerowe zupa na zielony błysk nasadziła, piwnicę zamknęła, do windy pomknęła.
    przed windy drzwiami przypomniała sobie zupa, że żarełka do pracy nie wzięła.
    a tu wiecie, niu łorld dechami zabity, nawet pajdy chleba nie zdobędziesz, a co dopiero jak na noc zostać trza w zupobiurze bedzie, bo antyglobalisty jednak postanowią uderzyć zupę na rowerze ??? no co ???
    no więc wjechała zupa w tej windzie z tym rowerem na to czwarte piętro, rower zostawiła tak, coby windę ynteligętną samosięnatątakąfotocośtam zamykającą, blokował z letka, i do lodówki pobiegła truchtem rączym.
    winda zaczyna się zamykać.
    rower nie stoi na linii szczału fotokomórki.
    w tył zwrot.
    przestawić rower.
    w tył zwrot.
    do lodówki.
    winda zaczyna się zamykać.
    rower nie stoi na linii szczału fotokomórki.
    w tył…. o nie, mówi sobie zupa, PIEPRZĘ.
    (yaesuuuuuuuu….. ale ta zupa brzydko mówi, jęknęła winda zamykając się
    yaesuuuuuuuuuu…. ale ta zupa brzydko mówi, jękną rower przewracając się)
    a zupa powiedziała pieprzę, pieprzę ! z pełną mocą, albowiem oglądała zupa w ukochanym zupofilmie, że Chinole czy inne takie Japany to mówią, że jak się coś usłyszy czy powtórzy trzy razy w ciągu dnia, to staje się to prawdą.
    po trzykrotnym popieprzeniu wyciągnęła zupa z lodówki specjalnie w tym celu przygotowaną ratatuję z ryżem, wybiegła z mieszkania, zamknęła (eee ???) powyższe, podniosła rower, wcisnęła odpowiedni guzik, a nawet dwa, otworzyła pudełko rowerowe, wsadziła jedzonko… ten, wyszła z windy, ponownie otworzyła pudełko, wsadziła jedzonko, wyszła na parking, spadł jej łańcuch.
    odstawiła zupa rower pod murek, zabiję prawowitego za tą nóżkę mruknęła pod nosem, nałożyła łańcuch, rękę w spodzień otar… oszzszszsz w mooooorrrrdęęęęęęęęę
    uświadomiła sobie, że ma w pudełku zapasowe spodnie, weszła do komory śmieciowej, ręce umyła (a jaaa, takie ma zupa ful-wypas komory śmieciowe pod domkiem ! że nawet łapy smarem upaprane umyć można, o !), okrążyła pół budynku w celu udania się w jedynie słusznym kierunku… nieeeeee…. no na TYCH oponach NIE DA SIĘ JEŹDZIĆ ! mruknęła sobie zupa w pół rozpaczy i do roboty spóźniona pół godziny, i w tył zwrot wykonała.
    objechała pół budynku. stacja benzynowa.
    pompowanie opon.
    postawiła rower.
    rower się przewrócił.
    podniosła rower, BARDZO BRZYDKIMI słowy rzucając, oparła go o ścianę.
    koła napompowała. ręce o spodnie, noga nad ramę, tyłek na siodełko.
    pół budynku, cały budynek, ulica B., ulica G., szpital, budka z chińskim żarciem.
    coś zupę ciągnie w nogę.
    chińskie żarcie się zbliża.
    ciągnie i ciągnie, cholera, no.
    popuściła zupa kurczowo trzymaną kierownicę, spojrzenie szybkie w dół rzuciła : no tak, SZNURÓFFKA !
    odstawiła zupa rower pod drzewko.
    rower się przewrócił.
    wyplątała zupa sznuróffkę, zawiązała brand niu ciemnozielonego adidaska (tak na prawdę to riboka, ale nie czepiajmy się szczegółóff), podniosła rower, rąsia, nózia, dupcia, siodełko.
    dziesięć minut.
    piętnaście.
    dwadzieścia.
    trzydzieści.
    zasieki, policjanty, psy, wyjące oficjele, biuuurooo !!!
    postawiła zupa rower pod ścianą w celu zdjęcia pudełka.
    rower się przewrócił.
    wyszedł pan strażnik.
    rower podniósł.
    przypiął rower do drzewa.
    może się nie przewróci.

    a tak naprawdę to chciałam powiedzieć, że mister messerschmidt, skończywszy wczoraj sześć tygodni, sam samiuteńki dziś z rana do klatki wskoczywszy !
    w nagrodę rodzynkę dostawszy.

    (fragment powyższy inspirowany mottem jednej z prywatnych stron – witaj na strone x i y. mam nadzieję, że czytając naszą stronę nie będzie to czas stracony !)

    no

    22 komentarzy

    niu łorld wygląda jak wymarły zabity dechami koniec świata.
    zupa trwa na posterunku.
    zupa naraża się policjantom.
    zupa ma niezabite okna.
    zupa prezentuje :

    1. messerschmidt w wersji dwa tygodnie, czyli proszę, jaki jestem śliczny i grzeczny

    2tyg.jpg

    2. messerschmidt w wersji dwa tygodnie z haczykiem, czyli od maleńkości interesuję się francuskim futbolem

    gazeta.jpg

    3. messerschmidt w wersji pięć tygodni w kąpieli, czyli dałem staremu popalić, teraz nie ma siły nawet wleźć do kąpieli

    ztatusiem.jpg

    4. a teraz z mamusią, czyli popatrzcie, jak pięknie pozuję

    zmamusia.jpg

    5. i na koniec jeszcze – A KU KU !!! tu jestem !

    akuku.jpg

    uciekajcie, szczury, z tonącej War… z tonącego okrętu !
    ja, dzielna zupa forewer wielka, ZOSTANĘ NA POSTERUNKU !

    o

    8 komentarzy

    nimomsiły

    zupę przytkało przy Irkucku.
    ktoto zabił Władywostok.
    tak to jest, między nami, geograficznymi głąbami.

    o

    5 komentarzy

    Kuba W. zaprosił se do programu w Pewnej Pięknej Telewizyi Pana Tłustszego Figurskiego, i proszę, jaki piękny ma z tego efekt – od poniedziałku do piątku od 7 bodajże do 10 w pewnym radyju dyju, co to go zupa słucha, acz ZA CHINY się do tego nie przyzna (no, za Japonię może tak).

    z bólem wielkim przyznaje zupa, że dobrą muzykę puszczają,
    z bólem mniejszym informuje zupa, że prawdopodobieństwo gwałtownego zwiększania masy ciała pana Jakuba W. wraz z rozrostem jego kariery radyjowej wynosi 99koma999 procent.

    zna się tych radiowych „przystojniaczków” nie od dziś. ha.

    zapraszam w niedzielę na Pole Mokotowskie.

    biega krzyczy pan prawowity
    gdzie jest kłódeczka i kluczyków kompletów dwa ?!

    kłódeczka od torby z rzeczami narciarskimi, plus kluczyki do niej + kluczyki od podobnej torby przydatków, sprecyzować należy.
    i biegał tak i krzyczał pan prawowity przez dni dwa, i pluł w brodę i kłódeczkę od torby przydatków rozpiłowywał, i słów brzydkich używał.
    i biegał i krzyczał, i krzyczał i biegał, i nie krzyczał i nie biegał tylko wtedy, kiedy na nartach zjedżał, bo wtedy tę działkę zupa przejmowała (z naciskiem na krzyczenie).
    aż drugiego dnia, z wieczora,
    przyszła zupa, ta potwora,
    narty zdjęła, kąpiel wzięła,
    kapcia spod torby wyjęła.
    plecy zgięła
    w czort zaklęła
    po tym zaś ciężko westchnęła.
    ze smutkiem przeciętym czołem
    weszła w salon zaś z mozołem.
    dalej wierszem już nie da się
    bowiem zupa z śmiechu zgła się
    żabę bez głowy do pokoju wprowadziła
    torbę narciarską palcem wskaziła.
    a przy torbie, przy malutkiej
    przez prawowitego sto razy obejrzanej, skubaniutkiej
    przy suwaczku, przy błyszczącym
    ta kłódeczka, ta złociutka
    i te klucze, te srebrniutkie,
    wrednie łypiąc małym oczkiem
    śmiały w kułak się pod boczkiem.

    najskuteczniejsza groźba z ust zupy padająca ?
    jecie zupę, albo będę śpiewać !

    no


    • RSS