zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 7.2003

    zuposiostra ma lat 18. jest więc osobą dość młodą, przyznacie sami.
    zuposiostra posiada na wyposażeniu Obecnego Narzeczonego.
    Obecny Narzeczony ma lat 26. jest więc osobą dość już dorosłą, przyznacie sami.
    jednakowoż przy zuposiostrze dość dorosły charakter Obecnego Narzeczonego podkula ogon i chowa się pod stół.
    dajmy taki oto drobny tego przykład, zdarzenie, które miało miejsce w nie tak dalekiej w końcu przeszłości, albowiem w zeszły łikęd :

    Historia podkulenia ogonu przez dość dorosły charakter Obecnego zuposiostry Narzeczonego

    zuposiostra z Obecnym Narzeczonym postanowili, że nie spotkają się w łikęd. albowiem on miał sobie ochotę zaimprezować z kolegami, a zuposiostra takiej ochoty nie miała. w chwili słabości i wyrozumiałości zatem przystała na jego prośbę.
    zuposiostra w piątek grzecznie zatem zabawiała się ze swoimi znajomymi, natomiast Obecny Narzeczony niegrzecznie zalewał pałę w towarzystwie swoich znajomych.
    w sobotę jednakowoż zuposiostra stwierdziła, że złoży Obecnemu Narzeczonemu wizytę-niespodziewankę.
    udała się zatem zuposiostra pod Scyzoryków, na działkę Obecnego Narzeczonego, na której tenże przygotowywał się do rozpoczęcia kolejnego ciężkiego wieczoru.
    na działce zastała zuposiostra Obecnego Narzeczonego, oczywiście, w towarzystwie dwóch kolegów oraz kilku hektolitrów piwa.
    i w tym to momencie poczuła zuposiostra zew krwi, i postanowiła zmienić bieg rzeczy.
    wylała zatem zuposiostra kilka hektolitrów piwa do kibla, wygoniła zatem zuposiostra dwóch kolegów Obecnego Narzeczonego do domu, zmusiła zatem zuposiostra Obecnego Narzeczonego do zadzwonienia do reszty przewidzianych na ten wieczór kolegów i odwołania imprezy, po czym odebrała mu telefon komórkowy, położyła spać, i wróciła do domu.

    całe zdarzenie skomentowała krótkim no co ? nerwy mi puściły

    zupa stwierdziła, że uda się do zuposiostry na prywatne lekcje tresury facetów.

    i kto mi tu teraz powie, że nie jest łatwo być zuposiostrą, no kto ???

    no muszę się Wam przyznać, że TAK BEZNADZIEJNYCH WAKACJI to zupa już dawno nie miała

    no bo popatrzmy na to wszystko OBIEKTYWNIE, tak ?
    najpierw Saint Hilare du Touvet. Alpy, znaczy, nie ? no i teście, co tu kryć.
    no i przyjeżdża człowiek do tego Grenoble, a tam, kurna, UPAŁ.
    odbiera teść człowieka z dworca, bo się człowiek jakimś gównianym teżewe tłukł z Paryżewa, no i co ten teść robi, no co ???
    no wsadza człowieka w SAMOCHÓD Z KLIMATYZACJĄ.
    no i co się z człowiekiem (ups, przepraszam, nadużywam – z ZUPĄ !) dzieje ??? no KATAREK MA od tej klimy !!!

    a potem jest już tylko gorzej.
    zaczyna się od kolacji z szampanem i zupy (no co za NIETAKT !!!) bazyliowej.
    na drugi dzień zabierają zupę biedną wystraszoną do jakiejś szpanerskiej restauracji w górach. no szczyt po prostu, szczyt wszystkiego. bo co w tej restauracji ? no co ??? no jedzenie na tarasie, oczywiście. i co w związku z tym ? no NOWY KATAREK, oczywiście !!!
    no i jak tu można żyć w takich warunkach, no jak ???

    potem teście pojechali, a zupa zaczęła paralotniowe przepychanki.
    no rany bossskie, no !!! to dopiero była TRAGEDIA !!!
    wstawała zupa DZIEŃ W DZIEŃ o SZÓSTEJ trzydzieści RANO !!! o ósmej spotkanie na startowisku. o ósmej piętnaście pierwsze loty.
    no jeżu kolczasty, no ILE TAK MOŻNA ???
    i walił te loty człowiek, jeden za drugim, i ciągle tylko te TERMIKI !!!
    i siedział człowiek w powietrzu, 20, 30, 40 minut, GODZINĘ !!!
    no ILEŻ TAK MOŻNA, no ???

    a potem jeszcze ta Dominikana.
    spanie codziennie po 9 – 10 godzin.
    niebieskie niebo.
    piaszczysta plaża.
    woda taka przejrzysta, że jak się w niej stało zanurzonym do ramion, to można było swój cień na dnie obejrzeć.
    błękitny basen.
    barek na brzegu basenu.
    all inclusiv.
    pina colada od 9 rano.
    katamaran.
    quady.
    nurkowanie.
    spacery w scenerii z kartki pocztowej.
    no kicz i badziewie do porzygania normalnie, no.
    i jeszcze ci obrzydliwie uśmiechnięci ludzie, buehhh !!! niedobrze się człowiekowi na samo wspomnienie robi.

    nie ma to jak w naszej miłej Polsce. przyjeżdża zupa, i od razu czuje powiew swojskości….

    no to jestem.
    w notce poniżej oczywiście miało być „wykupiona godzina netowa”, okrutnicy, tak się z zupy nieprzytomnej wyśmiewać !!!

    tak więc jestem.
    smutne to, ale prawdziwe.
    rzeczywistość boli.
    ałaaaaj !!!

    to ciagle kreci mi sie w glowie od ruchu fal oceanu, a wykupiona netowa kurczy sie w zastraszajacym tempie !!!

    to mowicie, ze u Was jest po polnocy ???
    no co za historia !!!
    bo wiecie, mili Panstwo, u mnie to jest…. 18h25 :-)))

    Wasza zupa kochana jest wylatana (ciagle tylko termika i termika, od tej termiki to juz mnie rece bola !!!), wyjezdzona na czterokolowym motorku (butelka rozowego burdelina w zupim towarzystwie temu, kto powie zupie, gdzie cos takiego istnieje pod wszawa !!!)
    wysmazona na raczka (moze bedzie piekny heban do powrotu)
    wyplywana na katamaranie (skaly sa fajne. lazenie po skalkach jest super. a osiadanie na skalkach !!! no miodzio, mili Panstwo, MIODZIO po prostu !!! prawowity zwlaszcza docenil)
    wyjedzona langustami (ugh !!!)
    i wyzarta sola.
    slynna la turista jeszcze jej nie dopadla, ale – w koncu jeszcze trzy dni przed nia, jeszcze wszystko sie moze strasz… e, teges, zdarzyc :-)

    a czym sie rozni instruktor paralotniowy od Boga ?

    Bog sie nie uwaza za instruktora…

    si ju on lenzdej

    aha, PS : w tym kraju NIE DZIALAJA MOJE KOMORKI !!!

    …it’s mi! Dajrekt from di erport! Zaakceptowali moja waliche (na oko 3 razy wieksza od walizki standardowej, i tylez razy ciezsza. Waga pokazala jej tylko 4kg nadwagi, ale wiecie. Wagi som gopie), wiec na razie przezylam ten stres. Ale nie martwcie sie. Dzis wieczorem wpadne w czule lapki tesciow, nie ma ryzyka: tego nawet Terminator by nie przezyl! Podlewajcie mi bloga

    zupa przelotem, między jednym a drugim lotem, coby coponiektórym na nerfach zagrać : za trzy dni, mili Państwo, o tej porze, to zupcia Wasza kochana wielce będzie robić o tak :

    start1.jpg

    nienawidzę wstawać rano do pracy
    nienawidzę pakować walizki
    nienawidzę mieć w perspektywie trzech godzin w pociągu
    nienawidzę zimna
    nienawidzę taksówkarzy
    nienawidzę zwłaszcza taksówkarzy wkładających do bagażnika moją walizunię brzuchem do dołu zamiast plecami do dołu
    nienawidzę tłumaczeń
    nienawidzę pieszych
    nienawidzę kierowców
    nienawidzę tego stowarzyszenia, co to niektórzy wiedzą, a reszta do niego należy
    nienawidzę drugiego progu podatkowego
    nienawidzę być DWA DNI PRZED WAKACJAMI !!!

    zaraz sie zastanowię, i dopiszę, czego jeszcze nienawidzę

    szczynszyle w hotelu.
    Isaura jeszcze nie zaciążona.
    zaraz mi się urwie głowa.
    ugh.

    …tu, kurza melodia, zwariuję !!!


    • RSS