zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 5.2003

    a kiedy przyszło jej wybierać
    pomiędzy koncertem Gabriela w Poznaniu
    i koncertem Kazika we wszawie
    zupa wybrała………
    koncert piosenki polskiej w Opolu w telewizji.

    tej pani już dziękujemy

    pan Artysta namalował na zamówienie zuposzefa kopię obrazu pewnego znanego malarza-impresjonisty.
    pan Artysta przyszedł do zupobiura pokazać swe dzieło.
    dzieło zadowalające było, zadowoliło gusta zupy i zuposzefa jak najbardziej.
    zupa powiedziała zatem do pana Artysty
    panie Artysto, to niech mi pan poda numer pana konta, ja panu wynagrodzenie na konto prześlę.
    pan Artysta odpowiedział, że oczywiście, i wyciągnął świstek papieru i telefon komórkowy.
    i zadzwonił pan Artysta.
    - no cześć mamo, ja mam tu zapisany numer mojego konta, przeczytam Ci go, a Ty mi powiesz, czy jest dobry, dobrze ?
    - …..
    - NAPRAWDĘ ???
    - ……
    - no nie wiedziałem, że JE ZAMKNĘŁAŚ !

    po czym pani zupko, ja właśnie się dowiedziałem, że już nie mam konta zbolałym głosem oznajmił zupie od wewnętrznego śmiechu się duszącej.

    niniejszym uprzedzam Wasze pytania : pan Artysta jest człowiekiem jak najbardziej dorosłym. rocznik 57.

    zupa nie pojedzie do Poznania. na koncert P. Gabriela w sensie.
    zimno, możesz spać spokojnie.

    zupie najprawdopodobniej nie będzie się chciało ruszyć czterech liter na Kazika śpiewającego Waitsa.

    jak to leciało ?
    aż nareszcie przyszła pora,
    że zupina pośród jadła
    z głodu padła
    ?

    niech ten dzień i szczynszyla ruja się wreszcie skończą !!!

    Isaura ma ruję.
    musi mieć ruję, bo niby dlaczego szczynszyl zachowywałby się tak, jak się zachowuje.
    no więc w związku z Isaury rują szczynszyl świruje.
    szczynszyl jest groźny.
    ojjjj, jaki groźny, to aż ciary przechodzą, mówię Wam.
    najbardziej groźny jest pod kanapą, pod komodą albo w klatce. zamkniętej klatce. bo w otwartej to już mniej.
    no to wtedy to mówię Wam, groźny jest, że hej.
    zębami zgrzyta, fuka, wypady w przód czyni…
    no groźny, panie dziejku, groźny bardzo.
    biega po tym szczynszylopokoju, wokół zuponóg od samego zupowejścia do szczynszylopokoju, i pofukuje groźnie, i pozgrzytuje zębami strasznie, no i w ogóle.
    strach blady na zupę padł, mówię Wam.
    bo w końcu takie rozpędzone 20cm i 50dag żywego futra, to, kochani moi NIEBYLECO.

    piorun kulisty przy tej szarej furii, to, kochani, PIKUŚ.
    piorun kulisty w końcu :
    - nie ma ogona
    - nie ma futra z szczynszyli
    - nie zgrzyta zębami
    - nie fuka groźnie bardzo
    a szczynszyl to wszystko ma na wyposażeniu, jak najbardziej. i to w standardzie.

    siada więc zupa spokojnie na kanapie w szczynszylopokoju, i czuje oddech Szczynszyla I Groźnego na piętach.
    siada zupa na parapecie i widzi wzrok dziki szczynszyla pod komodą umiejscowionego w jej małego palca od stopy skierowany.
    siada zupa przy biurku a tam ofensywa obrony klatki-karceru (tam Szczynszyl I Groźny na odbywanie kar jest kierowany) fukaniami groźnymi z pompą się rozpoczyna.

    no po prostu strach, strach blady, szary, zielony, fioletowy. we wszystkich tęczy barwach niemalże.

    kładzie więc zupa uszy po sobie, pod ścianami ino nieznacznie przemyka, coby furii Jaśnie Szczynszyla umknąć, ale Szczynszyl zawsze na warcie, zawsze na obronę swych interesów (swego interesu ???) gotów atakuje z nienacka i z uprzezeniem, pokazując zupie, gdzie jej miejsce.
    i na pewno nie jest ono w szczynszylopokoju.

    nie ma jednak Szczynszyl I Groźny konfliktu poznawczego w momencie przyjmowania pozycji na sępa w kontakcie ze swym osobistym wrogiem namber łan (czyt. zupą) w sytuacji wejścia przez wroga w posiadanie migdała dorodnego.

    jaka afera ???

    autentyk.jpg

    taki tam wieczór sobotni z takim tam ostrzącym sobie zęby znajomym.
    takie tam robienie za konsultanta od spraw wielkich hipermarketowych, takie tam rozmowy w międzyczasie.
    takie tam jego żalenie się, że go żona zostawiła, że wrócił do domu i nie zastał czegośtam.
    takie tam opowiadanie, jaka to jego 1,5-roczna córa nie jest dla niego ważna.
    takie tam pitu-pitu
    - bo to jest jedyna kobieta na świecie, którą kocham
    - to ja się wcale nie dziwię, że Cię żona rzuciła

    taki tam rumieniec na twarzy.

    marzy sobie po cichu i spokojnie o jakimś takim małym, maluteńkim, niegroźnym, nawet tylko tygodniowym, strajczku

    to pewnie dlatego do hedkłartera dodzwonić się nie da. tylko dlaczego tam jest ciągle zajęte ???

    rozpoczęty ostrą pyskówką z szczynszylem i jedynie 30-minutowym spóźnieniem, mój mózg na falach ultrakrótkich jest w stanie emitować tylko ultrakrótkie mesydże.
    mesydż na godzinę jedenastą brzmi : WODY !!!

    życie jest piękne, mruknęła zupa rozwalając się na zupotarasie z kielichem różowego burdelino.


    • RSS