zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 1.2003

    …w annałach szczynszylologii stosowanej zasługuje ubiegłołikędowy pościg za szczynszylem z łyżeczką pełną tartego gerberowego jabłuszka ze śliweczką.
    straty zasadniczo były niewielkie : taka tam jedna lampa stojąca wraz z kablem uległa drobnej destrukcji, narzuta kanapowa uległa lekkiemu upstrzeniu, zupokolana uległu lekkiemu zasinieniu, zupogłowa uległa lekkiemu z szafą zderzeniu, ale za to szczynszyl… szczynszyl biegi długodystansowe z przeszkodami poćwiczył, co na zatwardzenie jego wpłynęło lepiej niż niejeden gerberek.

    przeżyłam, jak widać
    pani doktor, która dotarła do mnie, jakaś taka była… no taka
    ciągle jeszcze chodzę trochę połamana, jak nie przejdzie do jutra, to idę raz jeszcze
    ireo – pokurczona byłam gdzie się dało, i gdzie się nie dało też
    i nic niespecjalnego nie jadłam, ani nie piłam – najlepszy dowód to to, że prawowity jadł to samo, co ja (no, może z wyjątkiem przecieru z jabłuszek BoboVity – i tak Gerbera jest lepszy :-))), i zdrowy, jak byk.
    ale dziś jest już naprawdę dużo lepiej, i dziękuję za troskę tym, co się troszczyli, a za wredne podejrzenia (patrz : ziutka) nie dziękuję, tylko… no, kopa, cholera. bo żeby im to samo doległo, to nie życzę naprawdę – przyjemność, delikatnie rzecz biorąc, duuużo poniżej średniej.
    no.

    spokojny oddech przy uchu
    ciepła dłoń na obolałym brzuchu
    łzy w ciemność :
    czasami rozumiem sens życia

    …Ze chyba jestem chora. Albo struta. Po zalodku przelatuje stado robali, i ktos go jeszcze w dodatku sciska. I spanie na siedzaco- na lezaco natychmiast robilo mi sie niedobrze- chyba mi nie sluzy. Nie mam sily podejsc do komputera- dzieki Ci, sadomasie, za wap- i juz sama nie wiem, czy wzywac karetke, czy czekac, az samo przejdzie. Do lekarza nie dojde, nie ma byka. Jest mi zleee! Niech ktos mi zrobi herbatyyy!!! I niech ktos usunie tego (piiii) spod spodu, co w sciane od 7h rano wali, pliiiz!

    wiarygodne źródła donoszą, że we wczorajszym odcinku Rozmów w tłoku pojawił się, jako żywy, świętej pamięć Waldemar G.
    pani Drzyzga wychwaliła go, jaki to on piękny, inteligentny, seksowny i w te klocki. ani słowem nie zająknęła się natomiast, że… no że świętej pamięci.
    nie zamieścili żadnej informacji, że program był nagrywany x czasu temu, nie obramowali jego nazwiska czarną ramką, nic.
    brawo tvn.
    brawo za szybkość reakcji, za empatię (wbrew pozorom ludzie to oglądają – być może zrozpaczeni bliscy też), za całokształt.
    brawo, po prostu.

    moim skromnym – zgroza.

    tytyryty, jadę duParyża

    książka kucharska w wykonaniu Kręglickiej (?????) i Gessler przeszła wczoraj inicjację.
    informuję zainteresowanych, i niezainteresowanych też, a co ma im być za dobrze, że zupa cebulowa zupahomemade jest PRAWIE tak dobra, jak ta w Latającym Kufrze.
    niestety, wykonanie jej jest tak pracochłonne, że następnym razem planuję ją na, co najmniej, imprezę zupomagisterską, albo wizytę rodziców prawowitego (hehehe).
    niemniej jednak cały gar skonsumowany został.
    mnie było potem tylko z lekka niedobrze z obżarstwa, ale w końcu – nie jedliśmy tego dla przyjemności ! trzeba było jeść, pić to różowe burdel… ups, przepraszam, BARDOLino, i cieszyć się, no !

    a potem już tylko szczynszyl op…gryzł olmost brand niu mebla by Pan Paweł, którego jakimś dziwnym trafem nie tknął od końca października, a wczoraj coś mu w nim zapachniało, i użył najprostszego dostępnego mu narzędzia by się tam dostać. zapewne wypróbował wcześniej podkopywania, i szło mu trochu gorzej. sosnowe drzwiczki wydały mu się łatwiejszym celem. i słusznie, kurde. jak tak dalej pójdzie, to se, kurde, wygryzie tą dziurę, no.

    a dziś rano dodałam drugą notkie wapem, bo ta co jest poniżej to jest z komóry właśnie, trochę ją poprawiłam, bo choinkowa wyszła, i strasznie się tym podjarałam, a potem zamiast edytuj, bo ją poprawić też chciałam, bo znowu mi choinki wyszły, więc zamiast edytuj nacisnęłam skasuj, i notka grzecznie udała się w jedynie słusznym kierunku, na cmentarz durnie skasowanych notek.
    będę płakać ?

    i melduję, że nów śniło mi się coś durnego, ale postanowiłam, że tego nie zapamiętam, żeby nie załamywać jeszcze bardziej mojej Nadwornej Snów Interpretatorki.
    howgh

    Dziekujemy Ci, sadomasie:-)

    sto lat temu (no, nie takie stooo, ze dwanaście tylko) prawowity został wysłany przez swojego wyzyskiwacza na roboty do Włoch.

    i poszedł sobie prawowity na przystanek autobusowy w tych Włoszech, i przeczytał na nim fermata.

    mhm.

    dla niezorientowanych – po francusku ferme, z aksętem, oczywiście, oznacza zamknięty.

    no więc se pomyślał prawowity no dobrze, ten przystanek jest zamknięty, pójdę sobie na następny
    poszedł na następny, a tam… to samo.

    zaczął się dziwić z lekka, no ale wszyscy wiemy – Włochy to kraj z lekka burdeliczny, zdarzyć się może. poszedł na następny przystanek.

    a tam – fermata.

    zaczęło mu się to nie podobać.
    zwłaszcza, że następny przystanek też był fermata.
    jakież było jego zdziwienie, kiedy na ten przystanek podjechał autobus i wessał ludzi, jak autobusi bóg przykazał !

    dowiedział się wtedy empirycznie, że fermata to po włosku – przystanek…

    PS. dodany pod wpływem komentarzy coponiektórych, z komentem matyldyy w szczególności :

    a przypomniało mi się to w kontekście dzisiejszoporannej rozmowy z koleżanką M. (tą od innego durnego snu, i lekcji angielskiego), kiedy to ja opowiedziałam jej, jak za pierwszym moim pobytem we Francji nie rozumiałam, dlaczego każdy autobus podlega pod dwie dyrekcje, co było napisane na każdym rozkładzie jazdy – no bo co, w końcu direction to dyrekcja, nieee ???
    sporo później dowiedziałam się, że to również – kierunek…
    ona natomiast opowiedziała mi, jak we Włoszech również, w hotelu, robiła na recepcji awanturę o to, że ona nie chce pokoju z kolacją, ona chce pokój ZE ŚNIADANIEM !!!
    oj, czepiacie się. teraz to i na wie, że colazione to w tym dziwnym języku śniadanie.

    śniło mi się, że niejaka towarzyszka mała-czarna uwiodła mi prawowitego.

    ja bardzo proszę towarzyszkę małą-czarną o głęboką refleksję nad wyborem snów, w których mi się pojawia.
    grzecznie bardzo proszę.
    NA RAZIE GRZECZNIE bardzo proszę.


    • RSS