zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 12.2002

    zupobrat (bo taki również jest na stanie w zuporodzinie) pracuje ciężko przez całe ranki w sklepie ze sprzętem ertefał i agiede. czasami w swej pracy spotyka się z wyjątkowej wagi problemami :
    proszę pana, proszę pana, a gdzie w telewizorze jest wschód ???
    zapytała pani w futrze, a wypowiedź swą wzmocniła no cożeś pan taki tępy ?
    zdesperowany zupobrat, ratując honor własny i rodzinny, wykrztusił w końcu
    tak jak na mapie, psze pani

    a problem był przecież OCZYWISTY : pani miała antenę sat. ustawić na x stopni na wschód…

    zupoojciec na gwiazdkę dostał kasetę i radiomagnetofon.
    radiomagnetofon, że tak powiem, był dodatkiem do kasety.
    i gdy było już tak wigilijnie i świątecznie, zapragnęliśmy podkreślić wyjątkowość i rodzinność tych świąt.
    i wtedy, z czterech (bo zuposiostra nie w temacie) zakarpionych gardeł wydobyło się
    sześćdziesiąt minuuut, sześćdziesiąt minut, tyle mieści się w godzinie
    sześćdziesiąt minuuut, i jeśli możesz, zaraz przekaż to rodziniee
    nie dużo to, nie małooo
    można powiedzieć, że to jest jak raz w sam raz

    nie ma to jak rodzinne kolędowanie

    bo

    12 komentarzy

    łikęd nie był tak beznadziejny, jak chciałabym go widzeć.
    nie znaczy to też, że był udany.
    tego też nie mogę powiedzieć.

    za to dzisiaj w ramach złośliwości przedmiotów martwych (?????), kiedy powiedziałam sobie, że wstaję o ósmej, mam to gdzieś, spóźniam się godzinę do pracy, bo przecież i tak się nic nie wydarzy, nikt nie przyjdzie, nikt nie zadzwoni, nawet ta pinda, która miała mi R.I.B. przysłać, na pewno go nie przyśle, i nie będę mogła puścić tego cholernego przelewu za UBIEGŁOROCZNĄ imprezę. a mówią, że to płatnicy są niepunktualni, no więc dziś rano, kiedy spałam sobie spokojnie ze świadomością, że do ósmej, i że nikt mi nie podskoczy, nikt mnie nie obudzi, i dajcie-wy-mnie-wszyscy-święty-spokój, no więc dziś, z nienacka, otworzyłam oczy o 7h18, z koszmarną świadomością, że nie ma takiej siły, która by mi je zamknęła skutecznie na te jeszcze 42 bezcenne w normalny dzień minuty.
    leżałam z owartymi szeroko oczami, jak jakaś [piiiii] lalka barbie, w cholernie ciemnym pokoju, z twardym postanowieniem nie dania się [piii] fizjologii, i dotrwania w łóżku do chociaż tej ósmej, a przez głowę przelatywał jakiś [piii] tabun myśli, z niecenzuralnymi słowami w temacie mojej niespodziewannej bezsenności, prawowitego i tego, co ja mu zrobię, jak wróci, w rolach głównych.
    a jak odłoniłam zasłony, to okazało się, że jest jakaś [piii] słoneczna pogoda, co doprowadziło mnie do furii ostatecznej i nieodwołalnej.
    proszę się dziś do mnie nie zbliżać, nie dzwonić, nie dotykać.

    uwaga wściekła zupa.

    została dostarczona szczynszylowi w dniu wczorajszym w godzinach wieczornych.
    zamierzałam ją przystoić na cacy, wiecie, pierdniczki, suszone krążki jabłuszek, pomarańczy i może nawet magdarynek, do tego łańcuch z popokornu i migdałów… jednak wysiłek ten chyba zostanie mi oszczędzony.
    dzisiejszej nocy dekonstrukcji całkowitej uległy dolne gałązki choinki, natomiast dekonstrukcji częściowej – podstawka z pnia, bodajże, brzozy.
    w zapodanym przeze mnie pierdniczku z ziarenkami dyni na wierzchu najbardziej spodobał się sznurek.
    reszta skończyła gdzieś niechlubnie, pewnie zuposiostra wyciągnie ją spod komody, spod kanapy, alibo i Z tejże.

    to może ja całą choinkę sznurkiem obwinę…???

    no bo nie wiem, na ile !!!

    zuposiostra : zupa, zupa !!! zrób coś z tym twoim szczynszylem !!!!!
    zupa w ciężkim szoku : co się dzieje ?????
    zs. : no bo jak ja tam u niego odkurzam, to on wyrzuca te swoje gówienka z klatki na podłogę !
    z. tym razem bez szoku : on po prostu wie, PO CO Ty tu jesteś !!!

    wychodzę rano z domu do pracy
    w windzie, zamiast „0″ wciskam „4″
    wchodzę rano z niu łorlda do pracy
    w windzie, zamiast „2″ wciskam „0″

    czy moja podświadomość usiłuje mi coś powiedzieć ???

    …że to wszystko przez jedną bułę z makiem.
    a tak naprawdę, to chciałam powiedzieć : ireo, Mikołaj na rowerze dotrze już dziś.
    teraz pozostaje mi tylko czekanie na różowe ferrari….

    bu

    9 komentarzy

    kierując się niezdrowym sentymentem rzuciłsm się dziś niemal w sklepie na bułę z makiem.
    bo takie najlepsze, najdebeściarskie, najmakowniejsze to były… tam… koło KULu, w budzie Chmielewskiego.
    kupowałam sobie ze trzy rano, jeszcze na pierwszym roku – kosztowały jakąś koszmarną kupę pieniędzy – i starczały na cały dzień.
    pyszne jakieś takie francuskie ciasto, mak, lukier…
    cukier w ilościach wystarczających do zaspokojenia potrzeb pięcioosobowej rodziny przez miesiąc.
    jedną od razu pochłaniałam pokonując te dwieście metrów dzielące budę od szanownej uczelni, pewnie ten cukier miał pomagać w pokonywaniu stresu…
    pitolicie, zupa, wasze studia i stres ?
    olewałam studia, to prawda, prawda bezsprzeczna i niepodważalna.
    rzadko bywałam przygotowana – ale jeli już, to na blachę.
    nie lubiłam tych studiów, choć lubiłam większość wykładowców.
    od samego początku wiedziałam, że literatura nie jest moim powołaniem. ani studia językowe. że nie powinnam była tam pójść, że zrobiłam to tylko z lenistwa, bo do innych egzaminów musiałabym się naprawdę przygotowywać, a tam zdałam zasadniczo z marszu.
    pewnie dlatego do tej pory nie mogę dokończyć tej cholernej magisterki, bo to takie bicie piany, bo wyciągam to, co już napisałam, patrzę w to, i nie rozumiem, co tam jest napisane, i skąd ja taka mądra byłam.

    zupa, weź się w garść, inaczej już nigdy nie wydadzą ci tych cholernych dyplomów, które od tamtej pory zrobiłaś byłaś.
    no zupa, noooo

    a w tajemnicy powiem Wam, że w świętach najbardziej lubię ten moment, kiedy 26 grudnia wczesnym popołudniem wsiadam do pustego pociagu, odklejam durny uśmieszek z ryja i wracam do szczynszyla.
    już się na to cieszę.

    śniło mi się dziś, że kolega ireo opowiadał mi, że miał syna, który popełnił samobójstwo.

    a mój telefon biurowy wyje mi syntezatorowe law mi tender na pół biura, i nikt nie umie tego wyłączyć. zaraz zwariuję jeszcze bardziej.
    POMOCY !!!


    • RSS