zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 9.2002

    nurtuje mnie to bardzo od ostatniej niedzieli :
    czy wybielająca guma do żucia wyprana w wybielającym proszku wybiela jeszcze bardziej ?????

    na zdrowy rozsądek – powinna…

    a

    4 komentarzy

    a ona stała na środku Jerozolimskich, bez uśmiechu na twarzy, za to z owcą z plastiku…

    …trwa.
    gorączka trwa na co najmniej czterech polach.

    dzięki mocnej ręce prawowitego wykańczam pracę dyplomową. czekam jeszcze na mapkę, którą mi g. obiecał wygładzić, i mogę wołać kuriera i słać szybką pocztą do Szanownego Pana Promotora Szalenie. potem kilka dni strachu, czy zaakceptuje, czy też nie, i obrona – już zaklepana na 19 października.

    poza tym gorączka pracowa : jednak kilka dni targowania się z zakompleksionymi panami z zezem, i panem P. Apsztyfikantem sprowokowało pewne zaległości.
    zaległości, które nałożyły się na zaległości poszkolne, i powstały PIRAMIDALNE zaległości.

    do tego jeszcze praffko do rozbijania się.
    dziś wznawiam jazdy, zawieszone na czas targowania się. myślałam, że się wyrobię z tym do końca października, ale widzę, że raczej nici z tego.

    no i ostatnie, acz wywołujące ostatnio u nas pewne gorączkowe ruchy : przyjazd prawowitopotomstwa.
    w związku z tym : prysznic do łazienki dziecinnej zakupiony, pan Paweł zawołany, da znać dziś wieczorem, kiedy będzie mógł go zamontować.
    meble zaprojektowane, ciekawe, kiedy pan Paweł będzie miał czas, żeby je wykonać. szykuje się całkowita przemiana szczynszylopokoju :-)))
    lampy zamówione – w wersji optymistycznej powinny się pojawić za dwa tygodnie, w wersji pesymistycznej – za trzy. tak czy tak – już wkrótce znikną moje dizajnerskie łabażury z kuchni i korytarzy.
    będzie mi ich brakować :-)))

    a poza tym łikęd miałam pracowito-zakupowy. zwieńczeniem głupawy, która mnie wczoraj po czterech godzinach łażenia po Castoramach i Galeriach Młokotów ogarnęła, były buty.
    buty mianowicie piękne i bordowe. i….
    męskie :-))) jakoś tak mi się spodobały butki, które prawowity dla siebie wybrał, że sobie też takowe zakupiłam :-))) a że zakup poprzedzony był zakupem kozaków na skręcających kostki obcasach, więc nawet moja Żaba przełknęła to bez zbędnego pyszczenia :-)
    ale za to mam wreszcie pomysł na ochraniacze na kanapę w szczynszylopokoju.
    nie będzie szczynszyl szczał nam w twarz !!!! :-)))))

    Profesor filologii polskiej na wykładzie:
    -Jak Państwo wiecie w językach słowiańskich jest nie tylko
    pojedyncze zaprzeczenie. Jest też podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
    Na to student z ostatniej ławki:
    -Doobra, doobra.

    dziękuję koleżance Ani :-)))

    ale sie wzruszylam !!!!!
    no normalnie jak on jej pod koniec reke na tym niby ciaza napompowanym brzuchu polozyl, to sie wzruszylam, jak diabli !

    prawie tak samo, jak wtedy, kiedy ten sam on wychynal z samochodu swiezo mu na glowie zmontowanego, nawet nie drasniety.
    albo jak wtedy, kiedy ten film o sobie zobaczyl. tesz sie wzruszylam.
    albo jak na innych filmach.

    na Dzurasik park, na przyklad, namber fri, kiedy to polowa wojska hamerykanskiego na wyspie wylondowala, coby Pana Naukowca z opresji wyratowac.

    albo na Independens dej, kiedy swiat caly uratowany przes hamerykanow zostal, a zwlaszcza przes hamerykanow w postaci jednego Murzyna i jednego Zyda.

    o, jak ja sie wtedy wzruszylam….
    poziom mojego wzruszenia osiagnal podobny poziom, kiedy na pirackim dvd Malholand drajw ze stadionu w liscie dialogowej wyczytalam czy ktos nosil naszyjnik z PERLOW

    ech, panie, rozplakalam sie ze wzruszenia, no ech…

    uff !!
    poszło !!!!
    kolejne targi w tej cholernie jednak zmaskulinizowanej dziedzinie przeszły do historii.

    furorę zrobiły cukiereczki w niebieściutkich pudełeczkach, pan A. z tej Firmy Co To Ją Zupy Pracodawca Kapitalistyczna Świnia Za Grosze Chce Wykupić, wciągnął ich w siebie niesamowite ilości – zadziałał na zasadzie trąby powietrznej, i zostawił tylko pustą miskę :-))))

    poza tym w ciągu niecąłej godziny na zupostoisku puknęły przynajmniej trzy butelki szmapana, tak przed konferencją, coby umysł rozjaśnić, pan P. z firmy A. jak zwykle robił maślane oczka – że też mu się nie znudziło od czasów targów poznańskich w zeszłym roku – a zupa dzielnie uczestniczyła w całym jego tańcu godowym, udając, że nic nie zauważa, i krygując się z dźwiękiem.
    pan P. spędził na zupostoisku całkiem sporą część swojego targowego czasu – najwyraźniej zainteresowany produktem zupofirmy :-)))

    a zupa siedziała na wysokim stołku, niestety znów nie w mini odziana, ino w spodnie w kancik, konserwiaste, jak diabli cienszkie, podziwiała panny ze stoiska Tej Firmy Co To O Niej Powyżej, odziane w srebrne kiecuszki na ramiączkach, i za którymi to panowie oczy gubili.
    no więc siedziąła ta zupa na stołku wysokiem i raczyła się zupa winkiem szerokiem… znaczy, ten, tfu, dziś grane było winko czerwone !!!! no bo przecież inaczej to się wyżyć na tych targach nie ma, oka na czym zawiesić nie ma, jednak panowie z trej branży to pasztety koszmarne, zasadniczo pan P. od maślanych oczek był jednym z przystojniejszych tamże, gadkę opanowaną mam do perfekcji – w końcu nie na darmo PiaRowiec niemal dyplomowany jezdem, czyż nie ?
    sępy jak zwykle dopadły nas ostatniego dnia, wszystkie długopissiki i tandetne plastikowe reklamówki poszły w zastraszającym tempie, pocieszła mnie tylko młodzież, która materiałów do jakichśtam prac dyplomowych poszukiwała, i inna młodzież, która się o staże dopytywała – jeszcze istnieje iskra boża w narodzie.
    a wczoraj dopadł nas pan, ten co w zeszłym roku na tych samych targach już straszył, starszy pan z zezem, i sprecyzowanymi poglądami, zaczął nam broszurką o Unii Europejskiej przed nosem machać i kazanie wygłaszać, odpadliśmy, kiedy wyznał, że on w życiu papierosa nie zapalił, ani pijany nie był. nie wyżył się chłopina w młodości, teraz chodzi i opowiada każdemu, kto go słuchać zechce, a takich pewnie coraz mniej, więc opowiada każdemu, jaka ta UE jest be i znieprawiona.
    a jeszcze pan P., który oczywiście się koło zupy we temże momencie znajdował, jakimś dowcipem ciętym z lekka go podrajcował bardziej, i już myślałam, że nie skończy nigdy, na szczęście M. z branżowego miesięcznika przyszedł i z łap pana starszego wyratował.

    a dziś pan z MM opowiadał o swoich dwóch narzeczonych i działalności społecznikowskiej.

    czego to się człowiek na targach natury technicznej stricte nie dowie….

    czy Wy wieta, kto te renke, co to właśnie o wcisła była ściskał ???
    sam Wielki Leszek M. !!!!
    i to dwa razy !!!
    laska powiedziała, żem teras waszna supa.
    i zasadniczo nie miała racji, albowiem jam waszna supa od forewer, a dziś dopiero siem tym chwale :-)))

    i prosze mi tutaj nie zapodawać, że dla Was pan Leszek to żaden tam ałtorytet, bo i tak nie wieszę, a poza tym to zazdrość przez Was przemawia, o !

    a potem ta sama renka została sfilmowana, jak wymieniała wizytówkę z innom renkom : tak się ten gest (a może ta renka ???) temu panu sfilmu podobał, że poprosił o repetę, i sfilmował ras jeszcze.

    bOsH !!!! bende w telewizji !!!!

    w każdym razie renki od wczoraj od dziesiatej z hakiem nie myję, nie podaję, nie używam. ćwiczę nawet wycieranie czterech liter drugom renkom.
    no.

    a w kwestii gadżetów, to rozdajemy tandetne plecaczko-torby przywiezione przez Walerkę z Paryżewa, plastikowe długopisiki, co to majom wielkie wziencie (bo drzewniane ino dla VIPów) i cukierki m&m’s co się rozpuszczajom w ustach a nie gdzieś tam.

    i to tyle z targoniusów.
    dziś do południa jeszcze Walerka.
    ugh.

    no i, kurna, kolejne rozczarowanie.
    wczoraj.
    się nastawiłam na słodką idiotkę i nudy, a tu, kurna

    ech, czy Wy wszyscy musicie być tacy fajni ????
    przecież to nieprzyzwoite !!!

    jak to jest, że każde zetknięcie z tęże przedstawicielką mojej firmy matki z Paryżewa okupuję ciężkimi qrvami ????
    no przecież ja jestem spokojna zupa, i byle Walerce się nie dam.
    ale ta jakaś wyjątkowa jest, i jej komentarz ale wiesz, możesz po to pojechać do biura jutro wieczorem, nie spocisz się wywołuje u mnie nie tylko ciętą odpowiedź, ale i przyspieszone bicie serca, uderzenie adrenaliny do mózgu i otwarcie scyzoryka ze scyzorykowa w kieszeni.

    tfarda zupa bondź, nie mientka !!! jeszcze tylko jutro !!!

    siedzieliśmy kiedyś z prawowitym w 99.
    na jednej z tych kanapek, wiecie, po lewej stronie.
    w boksie obok siedzieli jacyś panowie różnych nacji, w rozmowie posługujący siię angielszczyzną.
    poszedłam sobie do kybelka, spokojnie, w celu tym, co to wiecie, a po powrocie zastałam prawowitego chichrającego się nieprzyzwoicie.
    okazało się, że prawowity podsłuchał był panów z boksu obok, i jeden z opowiadanych dowcipów tak go rozbawił. oczywiście – nie był w stanie powtórzyć mi wiernie tego dowcipu, zatem wychodząc zatrzymaliśmy się jeszcze przy panach z boksu obok i poprosiliśmy o powtórzenie dowcipa. pan opowiadający był baaardzo zadowolony ze wzbudzonego zainteresowania :-)))

    potem mi się sytuacja cała zapomniała, aż do dzisiejszego dnia, kiedy to kolega A.K. przysłał mi polską wersję tegoż dowcipu.
    a zatem – panowie, panie, zapraszamy do…. ekh, chiba mi siem coś pomerdało :-)))

    ONZ opracowalo ankiete na temat „Prosze szczerze odpowiedziec na pytanie jak
    pani (pana) zdaniem nalezy rozwiazac problem niedostatku zywnosci w wielu
    krajach na swiecie.”
    Ankieta okazala sie totalna porazka, poniewaz:
    1. W Afryce nikt nie wiedzial co to jest zywnosc.
    2. We Europie Wschodniej nikt nie wiedzial co to jest szczerosc.
    3. W Europie Zachodniej nikt nie wiedzial co to jest niedostatek.
    4. W Chinach nikt nie wiedzial co to jest wlasne zdanie.
    5. Na Bliskim Wschodzie nikt nie wiedzial co to jest rozwiazanie problemu.
    6. W Ameryce Poludniowej nikt nie wiedzial co to znaczy „prosze”.
    7. W Ameryce Pólnocnej nikt nie wiedzial,ze sa jeszcze jakies inne kraje na swiecie….


    • RSS