zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 7.2002

    chcialam Panstwu powiedziec, ze :

    1. w uprzezy freexa siedzi sie baaardzo wygodnie (wiem, wiem, siedzenie na uprzezy jest STANOWCZO ZABRONIONE !!!! wiem :-)))
    2. vario brauningerka wyje jak dzikie przy kazdym ruchu
    3. glajcik zajmuje prawie cala powierzchnie tarasu
    4. w ciemnoniebieskim insiderku zupa NIE WYGLADA tak beznadziejnie jak PJ w tym swoim bialym ohydztwie, ani jak poczatkujacy niebieski ufoludek
    5. mozliwe jest przyswajanie napoi ze szklanek majac kask insiderka z ochrona na szczene na glowie
    6. w uprzezy freexa wygodnie jest rowniez poprzewalac sie po podlodze

    Yahooooooooooo !!!!!!

    ajm hapi !!!!!!!

    prosze za bardzo tu nie dokazywac beze mnie :-))))

    tak mnie wszyscy wyganiacie przez wszelkie możliwe środki komunikacji (gadus, majl, telefon, komenty na blogu) do domu w celu pakowania się, chciałabym podzielić się z Państwem moimi planami na dzisiejsze popołudnie/wieczór.

    no więc po pierwsze : wybieram się do banku. do banku się wybieram w jedynym słusznym celu : wypłacić kolejne ciężko własnym ciałem i potem :-))) zapracowane pieniążki.
    pieniążki wypłacam w JEDYNIE SŁUSZNYM, aż musiałam wielkimi literami, bo inaczej istniałoby ryzyko niezauważenia istoty sprawy, celu. celem tym jest ZAKUP mojego słodkiego glajciku wraz z oprzyrządowaniem, które to od wczoraj czekają na mnie, zamówionutkie i świeżutkie, na Natolinie. trzeba tylko dopłacić brakującą resztę pieniążków, odebrać i…. fruuuuuuuu!!!!!! z balkoniku, co niniejszym obiecuję dzisiaj zrobić.

    tak więc po wizycie u bankierów vel bandyterów wybieram się po odbiór moich niebieskości.
    a, mam pamiętać, żeby kupić też belkę do speedu.
    za to zupełnie zapomniałam sobie zamówić radyjka, bo ten duobanderek na allegro chyba pójdzie się grzać. zresztą – wolę coś nowego, z gwarancją i innymi takimi.

    jak juz odbiorę i popłaczę się z radości, zamierzam zadzwonić do prawowitego w celu odebrania zupci wraz z ok. 15 kilogramami przyjemności na plecach i dowiezienia jej we w miarę zdrowym zdrowiu fizycznym (no bo z tym psychicznym to się nie czarujmy może lepiej) do domciu, w którym to zamierzam zrobić drobne przemeblowanko.
    ojjj, no nie czepiajcie się, tylko taras oczyszczę z jakichś plątających się stołów, krzesełek, foteli rozkładanych, anten satelitarnych sztuk dwie, szlauchów, i co tam jeszcze znajdę.
    no przecież mój SLICZNY NIEBIEŚCIUTENIEŃKI glajcik musi siię mieć gdzie rozłożyć, prawda ?????

    no to jak już go rozłożę, jak już się w uprzęży pozapinam i do glajta popodpinam, jak już założę kask i obejrzę sobie variometr, to wtedy….
    mhm…
    wtedy…..
    wtedy……….
    wtedy przesiedzę tak cały wieczór !!!!
    o !!!!!

    a pakować się znowu będę o trzeciej nad ranem, bo przecież inaczej się nie liczy, nie ?

    to na całego !!!!

    STO LAT, STO LAT,
    NIECH ŻYJE ADMIN NAM !!!!!

    to śpiewałam ja, zupa zupkowska, a fczoraj nie śpiewałam, bo jeszcze nie było adminiego święta.

    ale od dziś ogłaszam wszystkie piątki soboty i niedziele nieustającym ŚWIĘTEM ADMINA

    (jak sądzisz, supern….. znaczy – laska !!! :-))), zadziała ????

    zasadniczo tytuł zapowiadał się na dłuższy niż treść notki, ale się zmitygowałam, i dodałam zdanie wstępne :-)

    a odpowiedź na pytanie postawione w tytule brzmi : wystarczy iść do notariusza, podpisać akt notarialny właśności mieszkania, czy jakoś tak.

    jakież to BANALNIE PROSTE, n’est-ce pas ????

    i

    1 komentarz

    szczynszyl dostarczony w czułe ramiona p. Bazylego i żony jego.
    znowu bluzka szara od straconej przez moje szare kochanie sierści.
    czuję się jak wyrodna matka.

    chodzi mi po moim spranoczerwonym łebku pewien szatański pomysł…

    to trwa końcowe odliczanie.
    dostaję już lekkiego kociokwiku
    od pracy,
    od pogody,
    od codziennego porannego wstawania,
    ładnego się ubierania,
    chodzenia w butach na obcasach
    i nielatania.

    już dobrze, już się zgadzam na obiady w dobrych restauracjach, na odbębnianie oficjałek rodzinnych, na bycie grzeczną kobiecą i uśmiechniętą
    -
    byle tylko nie w Warszawie.

    mam dość.

    jutro z rana szczynszyl do hotelu
    ostatnie parę godzin pracy – nie ma szans, żebym tu wytrwała do piątej – pakowanko, i odlot.

    ach, i jeszcze moje skrzydełko, piękne, niebieskie, które powinno przyjść jutro najpóźniej.

    a dziś po południu opiszę Wam, jak się wyskakuje z kilkunastu tysięcy złotych polskich w kilkanaście minut.
    howgh.

    a teraz muszę napisać streszczenie

    już niedługo, zupeńko, już niedługo !!!!

    zupa dostała wczoraj nową zabawkę.
    zabawka nazywa się nokia 8310.
    przepraszam Cię, o BOŻE, za napastowanie sesemesami memi o zmiennym poziomie yntelygęcji :-)))

    a dziś wgryzam się w instrukcję obsługi przeglądarki wapowej przez komórę.
    bo radio już mam PRAWIE opanowane.

    dzis wieczorem spotkalam BOGA.
    przyszlam pol godziny wczesniej, zeby sie przygotowac psychicznie do spotkania.
    zadzwonilam do myslacej, zeby sie dowiedziec, jak BOG wyglada.
    wreszcie przyszedl.

    qrva.
    i moze lepiej nic wiecej nie powiem.
    a, i jeszcze nic sie nie dzieje przypadkowo
    stala spiewka.

    w kazdym razie… ech.
    wrazenie. spore.
    do SZYBKIEGO ? nastepnego razu.

    Sniezka, Herkules i Quasimodo chcieli sprawdzic, czy to, co o nich
    mówia jest prawda, tzn. Sniezka najpiekniejsza, Herkules najsilniejszy, a
    Quasimodo najbrzydszy. Postanowili zapytac o to zwierciadelka.
    Pierwsza od
    zwierciadelka wychodzi Sniezka i sie cieszy:
    - Hura, jestem najpiekniejsza!

    Potem kolej na Herkulesa:
    - Hura, jestem najsilniejszy!

    Na koncu wychodzi Quasimodo i mówi :
    - Kurwa! Kto to jest ten Cugowski?


    • RSS