zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 6.2002

    Dworzec Centralny ma dlugie perony.
    bardzo dlugie.

    femme najslodziej wyglada, jak sie napruje : taki slodki aniolek (nawalony w trzy dupy, jak precyzuje bohaterka) z loczkami wokol slodkiej buzki, spiacy w opakowaniu z nogami na poduszce…
    pewnie w ta strone jej sie wygodniej opadlo.

    cztery wina na trzy kobiety starczaja w sam raz

    piata butelka wina wsadzona do zamrazarki na pol nocy nie wytrzymuje, mhm, jakby to powiedziec…. cisnienia wewnetrznego…

    po kilku samotnych miesiacach mojego biednego szczynszylka, przerywanych tylko zabawami z jegoniejsza plastikowa lala, czyli pluszowa krowka, ewentualnie drobnymi kazirodztwami z moimi rekami i nogami, od dzisiejszej nocy mam nowa synowa : TADAM !!!!
    laska1 zostala WYBZYKANA, mam nadzieje, ze podzieli sie z Panstwem przezyciami, zapewne metafizycznymi, z tego wydarzenia.

    zupa ZAWSZE, ale to absolutnie ZAWSZE upija sie na smutno. jak nie ma ZADNEGO powodu do tej smutnosci, to… ONA JUZ TAM COS ZNAJDZIE.
    (a propos : ciagle usiluje sobie przypomniec, co to ja za esemes do pieknego o piatej nad ranem wyslalam)

    a zycie postnaprutowe na rozslonecznionym tarasie z marzeniami o pani Zosi w fartuszku przynoszacej na tacy capuccino, wielka szklanice soku pomaranczowego, rogaliki i powidla by my father zasadniczo nie jest takie zle. mozna nawet smialo powiedziec, ze jest niezle.

    i to by bylo chyba na tyle. jak cos sobie jeszcze przypomne, to napisze.

    Przypomnialam Sobie, czyli :
    PS1. dobry Blouberg nie jest zly.
    PS2. jezeli femme mowi, ze ma pociag o 17h20, to mozna miec DWUSTUPROCENTOWA pewnosc, ze jest on o 17h02.

    x

    4 komentarzy

    jet dobrze
    jestem napruta
    jest dobrze

    mam nadzieje, ze dzien bedzie tak piekny, jak ten poranek – pomyslala zupa przeciagajac sie sennie na tarasie .

    dobranoc Panstwu

    chcialam powiedziec, ze o godzinie 3h30 juz sie rozjasnia.

    a mnie bola plecy, caly dzisiejszy wieczor to porazka (chodzi mi o ten cholerny konspekt), za to june tak smakowicie pisala o swojej diecie, ze pozarlam stos mlodziutkich ziemniaczkow z kotlecikami sojowymi i fasolka szparagowa na pozny obiad, a potem jeszcze sie dopychalam razowcem w towarzyszeniu zoltego serka i Bounty Calapuno.

    ja Was BARDZO prosze, kobiety : Wy sie lepiej NIE ODCHUDZAJCIE. piszecie o tym odchudzaniu sie w taki sposob, ze innym az slinka leci :-)))

    hm

    Brak komentarzy

    nie wiem, zupelnie nie wiem.
    nie wiem, co mi sie dzieje.
    zawsze, kiedy prawowity wyjezdza, mysle sobie o nim duzo brzydkich rzeczy, a o sobie wiecej jeszcze.

    ze co mi na glowe upadlo,
    ze czemu ja sobie nie wzielam normalnego faceta,
    ze takiego z normalna praca
    i z normalnym zyciorysem,
    i z normalna narodowoscia.

    tak sobie o sobie zazwyczaj mysle.

    o nim sobie mysle, ze
    co on sobie wyobraza,
    ze gdzie on sie szlaja,
    ze ja tez go potrzebuje,
    i ze ogolnie niech spada na drzewo, i poszuka sobie kogos mniej wymagajacego, mniej rozhisteryzowanego i bardziej wyrozumialego ode mnie.

    tak sobie o nim zazwyczaj mysle.

    ale tym razem jest inaczej.
    tym razem nie mam takich mysli.
    tym razem mam same sprosne mysli.
    i nie moge sie doczekac poniedzialku :-)))

    to pewnie ten konspekt…

    w dzisiejszym konkursie na wyekspediowanie zupy na najwyzszy poziom agresji i wywolanie u niej najwiekszej ilosci qrev o palme pierwszenstwa konkuruja dzielnie :

    taksowkarze (brawa dla tych panstwa prosze)

    tramwajarze (no brawa, brawa !!)

    i firmowy serwis Aristona (jeeeeeeeeeee !!!!)

    publika szaleje, latajom wstazki, confetti, pani w berecie dzierzy transparent vive la France, piszczom piszczalki, grane sa tez baloniki, korony i swiecace nosy.

    nie ma to jak farbowanie wlosow na czerwono.
    potem przez dwa – trzy tygodnie (w zaleznosci od czestosci mycia tychze) prysznicujesz sie w najpierw rozowej, a potem pomaranczowej wodzie…

    az twoje czerwone wlosy staja sie pomaranczowawe.
    taaaa….

    czy ktos zna w tym miescie fryzjera, ktory zafarbuje mnie tak, ze w ciagu dwoch tygodni farba nie zostanie tylko wspomnieniem ????

    mhm

    7 komentarzy

    w nowym Mercersie dzis pan nieslyszac-niemowiacy dystrybuowal maskotki, takie na sznurku i z badziewkiem na ktore sie chucha, i mozna je przylepic do gdziestam.
    zakupilam jedna, co mi tam.
    przyklejajac maskotke do okna pomyslalam sobie qrva, jaka ja jestem powalajaco dobra
    maskotka chlupnela z wdziekiem w sam srodek espresso con panna zanim jeszcze dokonczylam mysl.

    *

    4 komentarzy

    wczesnie poznaje bol. miala wteedy cztery lata. matka zaczela jej krepowac stopy. oznajmila, ze dluzej z tym nie mozna czekac. obiecala, ze potem, kiedy bol minie, corka sie stanie piekna, znajdzie meza w bogatej rodzinie i – noszona w lektyce – nie bedzie musiala chodzic. krepowane stopy to przeciez symbol prestizu i klasy.

    dziewczynka jest ciekawa. z bosymi nogami siada na taborecie.
    (…)
    zaczyna obwijanie. dziewczynka obserwuje z ciekawoscia. matka smaruje papka kazda warstwe tkaniny. letnie popoludnie. (…) w lustrze toaletki dziewczynka widzi siebie i swoje krepowane stopy, a takze bukiet swiezego jasminu w delikatnie rzezbionym wiekowym wazonie na stole. (…)
    na czole matki zbiera sie pot, i niczym polowki grochu splywa jej na policzki. dziewczynka pyta, czy matka nie powinna odpoczac. kobieta kreci glowa, mowiac, ze juz konczy. dziewczynka spoglada na swoje stopy; sa grube jak sloniowe nogi, co ja smieszy. porusza palcami nog wewnatrz tych kokonow. pyta, czy to juz koniec. (…)
    matka mowi, ze dziewczynka powinna od tej chwili lezec w lozku, i ze po jakims czasie wystapi bol.

    przez pierwsze trzy tygodnie mala nei ma zadnych klopotow, ale jest juz zmeczona swoimi nogami slonia i zaczyna odczuwac bol – palcom brakuje miejsca. stale blisko niej czuwa matka. nie chce, zeby corka zerwala sobie bandaze. pilnuje sloniowych nog, jakby pilnowala przyszlosci dziecka. nieprzerwanie tlumaczy placzacej dziewczynce, dlaczego musi byc cierpliwa. pozniej bol staje sie nieznosny. stopy ulegaja zakazeniu. nie, nie, nie, nie dostykaj ich – uporczywie powtarza, lejac lzy. nieustannie placze. przeklina. siebie. mezczyzn. zadaje sobie pytanie, dlaczego nie urodzila syna. ciagle mowi dziewczynce, ze kobiety sa jak trawa, sluza do deptania.

    (…)
    Chiny upadaja i nikt nie zwraca uwagi na krzyki dziewczynki.

    tak zaczyna sie Madame Mao Anchee Min.
    czytanie przerwalam wschodem slonca i tabletka na sen.

    nie ma to jak wziac wolne, zeby „pisac konspekt” :-)))

    stringi.
    po raz pierwszy w zyciu zalozylam stringi niemal trzy lata temu.
    kupilamje w hurtowni kolo mojej owczesnej pracy.
    chcialam wyprobowac, bo sie toto modne robilo, no i eks naciskal, ze to takie seksowne moze byc.
    opieralam sie, jak moglam – glownie o sciane.
    no i pamietam, ze eks byl wtedy na Mulatce w Elku razem ze swoim kabaretem, i ze ja do nich dolaczylam na weekend, i mialam wyjechac w niedziele wieczorem, wrocic do stolycy, harowac dalej.
    w koncu to byly moje pierwsze wakacje spedzone w roli najemnika.
    ale tak mi sie tam spodobalo – zwlaszcza, ze w miedzyczasie zmienilismy Elk na Goldap, i tamtejszy Festiwal Kabaretowy, czy jakotamsieto, i Goldap spodobala mi sie jeszcze bardziej, a juz zwlaszcza zarelko w obskurnej do bolu knajpie „U Grubego”, czy jakos tak. tanie i przepyszne.
    ale wrocmy do stringow.
    w zwiazku z tak sprzyjajacymi okolicznosciami przyrody, wrocilam do Wszawy po to ino, by przedluzyc sobie urlop, i zaraz nastepnego dnia z rana wsiadalam w PKSa i wracalam do Goldapi.
    i tego wlasnie jednego dnia skoczylam w przerwie obiadowej do hurtowni, i zakupilam STRINGI.
    goraco bylo jak w piecu.
    na drugi dzien se postanowilam, ze zrobie przyjemnosc eksowi, i przy okazji sobie – no bo goraco, i przy okazji wyprobuje nowy zakup, i zalozylam te stringi.
    i wsiadlam do autobusu.

    kto nie przezyl dziewieciu godzin w autobusie typu „ogorek”, nagrzanym do granic mozliwosci i niewygodnym, jak krzesla na wydziale dziennikarstwa UW, i w CHOLERNYCH WLAZACYCH W D… I OBCIERAJACYCH stringach, ten nie zna zycia.

    tako rzecze doswiadczona zupa pomidorowa


    • RSS