zupka blog

    Nas troje czyli zgnilizna moralna

    Wpisy z okresu: 3.2002

    no

    3 komentarzy

    no, kichani moi.
    za chwilę tu M. wyląduje, coby w mój pusty garnek angielską wiedze ładować, w związku z tym zmywam się, i życzę wesołych świąt i niech Was Kurczak ma w opiece :-))))

    kurczak.jpg

    jeżeli dostanę jeszcze jednego majla z życzeniami światecznym, a już zwłaszcza, jeśli będzie to majl z załączoną prezentacją w pałerpoincie z obrazkami rodem z minionej epoki, to…

    KOGOŚ OPLUJĘ !!!!!

    a czy nie zastanawialiście się nigdy, jak on mógł
    umówić się z nią na dziewiątą
    (…)
    potem kino, cukiernia i spacer
    w księżycową jasną noc
    i będziemy szczęśliwi weseli,
    aż przyjdzie północ,
    i nas rozdzieli

    chodzi mi głównie o rozplanowanie czasowe wieczora : że się umawia na dziewiątą, a planuje
    1. kino
    a potem jeszcze
    2. cukiernię
    3. spacer

    i ma zamiar się z tym wszystkim wyrobić przed północą.

    przyznam się szczerze, że bardzo mnie to zastanawiało od dłuższego czasu (no bo fanką jestem tego kawałka straszliwą), i było tematem kilku naszych długich dyskusji z pięknym (bo on też fan).

    jak sądzicie, jak on miał zamiar to wszystko w tak krótkim czasie wykonać ?
    przecież samo kino to 1,5 – 2 godziny…

    pierwszy etap negocjacji miał miejsce wczoraj wieczorem.
    prawowity twierdzi, że argumenty zostały przyjęte pozytywnie.
    odpowiedzi „pana boga i władcy” należy się spodziewać najwcześniej po świętach. wtedy też się okaże, czy
    1. zwyciężyliśmy
    2. przegraliśmy sromotnie
    3. potrzebne będą dalsze negocjacje

    w związku z raczej pozytywnymi wrażeniami nastąpiło wczoraj pewne rozprężenie na froncie domowym :
    zupa uchlała się dwoma lampkami wina, a prawowity poszedł spać bez wspomagania farmakologicznego.

    może jednak będzie dobrze.

    nie mogłam się powstrzymać : do posłuchania wieczorem :-)))))

    nius taki zasadniczo odgrzewany, bo z niedzieli, ale ostatnio problemy zupę do ziemi przygięły z lekka, i jej się zapomniało było :

    puzzle zostały złożone, naklejone na tekturkę, oprawione i powieszone nad łózkiem.

    czy to znaczy, że się podobały ?

    :-)))

    nie wiem, jak Wy, ale ja wręcz czuję zapach tych pomidorów z lewej kolumny…
    i mam na nie straszliwą ochotę…
    o rrrany, tak je położyć na kanapeczkę z chlebka razowego….
    albo zrobić sałatkę….
    takie pływające w śmietance pomidorki, posolone, popieprzone, jak za cielęcych czasów…

    głodnam !!!!

    a w ogóle, to przeczytajcie sobie to.
    chciałabym mieć taką wyobraźnię….

    dialog córki z jej biologiczną matką, która wróciła po latach :
    - gdzie teraz mieszkasz ?
    - w Chicago
    - czy to prawda, że tam tak wieje ?

    tym samym obalone zostało, nigdy zresztą przez zupę organoleptycznie niepotwierdzone, twierdzenie piździ jak w Kieleckiem
    właściwa wersja brzmi :
    piździ jak w chicagowskim
    !!!!!!!!!!!!!!!!!

    ta

    11 komentarzy

    stan negocjacji : nadal nie rozpoczęte.
    za to odbył wczoraj długą rozmowę z życzliwą osobą, która podsunęła mu nowe argumenty.
    co prawda, żeby zasnąć znów musiał wziąć usypiacza, ale przynajmniej wczorajszy wieczór upłynął we w miarę spokojnej atmosferze…
    on się tym o wiele bardziej stresuje, niż ja. ja zwaliłam to wszystko na jego barki – niech se radzi. ale tak naprawdę, to ja nawet nie mam jak czegoś zrobić…
    ja mam związane ręce.

    myślę sobie, że ten człowiek, który spowodował tą pier… sytuację robi to, co robi z czystej zazdrości.
    bo on kiedyś nie miał wystarczających jaj, żeby podjąć decyzję, żeby zrobić coś ze swoim życiem, żeby wykazać się chociaż gramem nonkonformizmu, więc teraz przysrywa nam.
    bo zazdrości.

    no ale
    Zawsze znajdzie się odpowiednia filozofia dla braku odwagi…
    A. Camus
    ściągnięte z bloga femme

    mój były szef.

    by alleksandra.jpg

    by alleksandra :-))))

    poczułam się jak muza !!!!


    • RSS