| gorącej zupy dla każdego !!! |
| ::powszechny spis degustatorów :: ratunku żeby zmyć czerwony cień z powiek debeściaki nie zapomnieć mniam posłuchaj mnie, zupo piosenka odstresowująca pocieszacz piątkowy hotel dla szczynszyla i nie tylko :-) przebój jedyny w swym rodzaju blog wzorcowy PRZETERMINOWANE 2009 listopad październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty |
zdjęcia z podróży właściwie, to jeszcze nie wróciłam. ale ta podróż się tak super zaczęła, że naprawdę muszę się pochwalić kilkoma obrazkami ![]() ![]() ![]() siedzimy z Nowym i budyniejemy :) zupka 2009-11-04 12:07:10 skomentuj (33) to niesamowite ale wygląda na to, że się wyrobiłam. wyremontowałam kuchnię, odmalowałam szczylopokój, poczyniłam niezbędne zakupy. zaraz sie spakuję, i dziś po południu ruszamy z Nowym w podróż życia. odezwę się, jak wrócę. zupka 2009-10-29 10:51:33 skomentuj (17) mało czasu dużo spraw natrafiłam kiedyś na taki głupawy film w telewizji. z tym takim aktorem, co całkiem jest znany, ale ja oczywiście nie pamiętam jego nazwiska (nie Edziu Norton, nie Brad Pitt, nie George Clooney, nie Keanu Reeves, to nie kojarzę, nie) i z Elizabeth Hurley bodajże. on grał niedorobionego, co się zakochał w najlepszej lasce z biura, która w ogóle na niego nie zwracała uwagi, ona - szatana, któremu zaprzedał duszę, żeby ta laska uwagę zwróciła. takiego seksi szatana, rozumiecie. bo niby dlaczcego szatan ma mieć rogi i kopyta, jak może się ubrać w czerwony lateksik, nie ? w każdym razie ten szatan powiedział mu, że ma siedem życzeń. i że te siedem życzeń może wykorzystać na zwrócenie na siebie uwagi tej laski. facet se pomyślał - banał. jego pierwszym życzeniem było, żeby mieć pełno kasy i być najpotężniejszym facetem na świecie, i żeby laska była jego żoną. i bah - szatan spełnił jego życzenie : zrobił go narkotykowym bossem kolumbijskiego gangu. problem : mafia rosyjska, co nagle przyjechała i chciała przejąć jego interesy, a jego... no... ten... do gruntu, a laska owszem - była jego żoną, ale sypiała z nauczycielem angielskiego. bo nasz bohater był "za mało wrażliwy". no to facet zażyczył sobie kolejnego życzenia. zażyczył sobie mianowicie być najwrażliwszym mężczyzną na świecie. mówił wierszem, łkał przy zachodzie słońca, okrywał ją płaszczem delikatnych pocałunków. a laska chciała, żeby ją po prostu wreszcie porządnie przeleciał. i odeszła z kilkoma mięśniakami, którzy jej to właśnie obiecali. zostawiając go we łzach skąpanego. i tak było przy każdym kolejnym życzeniu. zawsze zapominał o jakimś detalu, zawsze szatan znalazł jakiś słaby punkt. jak już wydawało się, przy szóstym, bodajże, że jest idealnie - był wrażliwy, inteligentny, dowcipny, interesujący, a przy tym przystojny, zadbany, i z odpowiednią dawką maczyzmu, i już laska była w jego ramionach, na jego łóżku, błagając go niemal - weź mnie, to wziął i pojawił się... jego chłopak. i znowu dupa blada - diablica zrobiła go gejem. zdzira jedna. i mam wrażenie, że tak to właśnie jest z moim komunikowaniem się z fryzjerami. zawsze przeoczę jakiś detal. jak już jej powiedziałam, że ma mi zrobić zgrabny balejażyk, kolorek taki i taki, 2 tego, jeden drugiego, cienkie pasemka, blisko głowy, jak już wydaje mi się, że witam się z gąską, już mi suszy włoski, już niby jest pięknie... "ale ja prosiłam, żeby pasemka były cienkie ! że ma być widać MOJE włosy ! - no są cienkie. tylko są GĘSTO..." no tak, nie dodałam, że mają być od czasu do czasu, żeby ich prawie nie było widać... no to mam. hiszpańskie pasma na tem głupim łbie. a teraz się pochwalę kuchnią. o. co prawda panowie, co ją zmontowali, zdemolowali mi przy okazji parkiet, i nie mam siły do nich teraz dzwonić, bo boję się mojego własnego zasobu słownictwa, ale kuchnia prezentuje się nieźle, nie ? przy okazji - koming ałt dla spostrzegawczych. kuchnia stara : kuchnia nowa : ![]() zupka 2009-10-27 12:43:57 skomentuj (15) kocham niespodzianki i chyba dlatego właśnie kocham mężczyzn - zawsze uda im się mnie zaskoczyć. niby wiem, czego się po nich spodziewać, niemniej jednak za każdym razem mam niespodziewankę. może chronologicznie lećmy. na ubiegłe Boże N. zażyczyłam sobie od zupobrata półeczek na CD. widziałam takie zarąbiste w Almi Decor, ale kosztowały 1500 sztuka i nie do końca pasowały do wystroju, więc stwierdziłam, że może jednak nie będę przesadzać, nie. zwłaszcza, że brat wyraził zainteresowanie przekwalifikowaniem się na stolarza, to niech się wprawia. zupobrat życzenie przyjął z pewnym nawet entuzjazmem, poprosił o przesłanie projektu lub opisu półek. no to opisałam, że : mają być proste w formie, by pasowały do mebla takiego i takiego, każda ma się składać sie z dwóch oddzielnych słupków z miejscami na CD, połączonych zawiasami, i zaposiadającymi jakieś haczyki z drugiej strony, tak, by móc je zamknąć sobie i żeby wyglądały jak zwykłe słupki, i żeby nie było widać płyt w środku. i chyba nawet załączyłam odpowiedni rysunek na papierze milimetrowym. taka byłam. ostatnio zupobrat dzwoni - zrobiłem ci półki !!! jak nie padniesz na jedno rozwiązanie, to się obrażę ! zrobiłem cztery. otwarte. w lipcu ex-prawowity zapytał mnie mejlowo, które rzeczy chcę, by mi przysłał do Wszawy, a które ma wysłać do Scyzorykowa, do moich rodziców. i załączył listę. w mejlu zwrotnym napisałam : do Wszawy przyślij książki, ciuchy, futon, coś tam. do Scyzorykowa - szafę, stolik nocny, lampkę nocną, coś tam coś tam. pod koniec sierpnia przyszły (razem z nim) do Wszawy ags em kartony. a w nich - stolik nocny, lampka nocna... a co to tu robi - zapytałam z grubej rury - przecież pisałam Ci, żebyś wysłał do Scyzorykowa ! no jak to ? - odparł zdziwniony - przecież zawsze się skarżyłaś, że nie masz szafek nocnych. no tak, nie przeczę. skarżyłam się. ROK WCZEŚNIEJ. we wrześniu pan Paweł remontował pokój szczynszylowy i przesuwał miejsce na lampę w sypialni. by być pewną, że zrobi wszystko, i jak trzeba, zostawiłam mu piękną listę. na liście napisane było : przesunąć kabel do lampy w sypialni i szynszylopokoju na środek pokoju. zamontować abażur w sypialni. i pojechałam na urlop. wracam z urlopu i co ? no przecież, że abażur zamontowany w szynszylopokoju. pod koniec września/ na poczatku października pan Paweł remontował mi kuchnię (ci co śledzą mojego blipa zapewne mają jeszcze w pamięci zdjęcia mojej kuchennej hiroshimy). trzeba było zdemontować starą, zedrzeć płyty gips-karton ze ścian, zedrzeć płytki z podłogi, zdemolować belkę świetlną pod sufitem. zamontować sufit podwieszany, nowe gniazdka, położyć gres. powiedziałam - i może to był mój błąd, że tylko powiedziałam, acz wziąwszy pod uwagę powyższe przykłady, napisanie wiele by nie zmieniło - panie Pawle, gres proszę położyć tak, jak w łazience na podłodze. niestety, nie dodałam DOKŁADNIE tak, jak w łazience. znaczy - wzdłuż ściany. nie wzdłuż skosiku między parkietem a płytkami, który pozostał po poprzednim właścicielu. wracam z fabryki a tam co ? gresik w skosik. pani zupo, mnie nawet na myśli nie przyszło, że można je inaczej położyć. mhm. zapewne właśnie dlatego, to ja wymyślam, a pan wykonuje - nie odpowiedziałam, niestety. a może ja mam jakiś problem komunikacyjny ? może ja mam pismo mejlowe niewyraźne ??? zupka 2009-10-18 12:18:03 skomentuj (12) kąto otworzyliśmy Nowemu konto w Polsce. w mbanku (reklama). w sobotnie popołudnie poszliśmy do centrum handlowego, w dziesięć minut (z tłumaczeniem z francuskiego na nasze) podpisał umowę, w kolejne pięć wpłacił kasę do wpłatomatu, w następne 15 wpłata była widoczna na (moim, ale zawsze) koncie. potem zmieniliśmy mu hasło dostępu do netu (pięć minut, siedząc w łóżku) i przelałam mu jego fundusze (pół minuty). w piątek listem przyszła jego karta, w pięć minut (kody potwierdzające trzeba było wstukać), siedząc w domu, przy stole, mu ją aktywowaliśmy, w sobotę mógł zapłacić nią w restauracji. do tej pory nie może dojść do siebie, że takie rzeczy SĄ MOŻLIWE. tak, panie, Polska to kraj trzeciego świata, i białe niedźwiedzie przechadzają się u nas ulicami. zupka 2009-10-13 09:26:56 skomentuj (14) a zupobrat sobie grabi jako, że zuposiostra właśnie porodziła syna, opowiem Wam o zupobracie. (o Berlinie będzie inną razą) zupobrat od jakiegoś czasu (nie powiem, że od zażonpójścia, choć za tą jego żoną, zwłaszcza od słynnej historii z chrztem ZDECYDOWANIE nie przepadam) zmienił się nie do poznania. do wrocławia się zmienił, znaczy. poczucie humoru mu się toporne dość zrobiło, uznał, że WIE LEPIEJ, wszystko oczywiście, oraz zdecydował, że tym swoim WIEDZENIEM LEPIEJ będzie się dzielił ze światem, który ma uznać jego rację i wyższości i się mu PODPORZĄDKOWAĆ. BO TAK. zaczęło się od pierdół typu krzywienie się na kolor ścian w pokoju moim i siostry, przez krytykę lustra z Koła, które rodzicom sprezentowałam (ciekawe, dlaczego żadne z to wydarzeń nie miało miejsca przy mnie, mhm...), a kończyło ostrą jazdą bez trzymanki w temacie imienia mojego nowego siostrzeńca. zuposiostra wymyśliła, że da dziecku piękne, tradycyjnie polskie, stare imię. królów o takim imieniu bez liku mieliśmy (a właściwie z likiem, jak kto jest mniejszą nogą z historii, niż ja, to pewnie będzie potrafił ich zliczyć), a i obecnie po naszym łez padole kilku co najmniej takich chodzi. z czego niektórzy znani. powiedzmy, że jest to imię Stanisław. zupobratu imię się NIE SPODOBAŁO. zupobrat uznał, że ma w tem temacie COŚ DO POWIEDZENIA. i że zuposiostra MA SIĘ GO SŁUCHAĆ. BO TAK. zatem przy każdej nadarzającej się okazji (a i bez również) zupobrat o temat zahaczał, i mędził, i smędził, i zrzędził. że czy oni się zastanowili nad tym, że jak dzieci będą na małego wołały, że będą się z niego wyśmiewać, że robią mu krzywdę tym imieniem, że jak tak można, że unieszczęśliwiają dzieciaka. przez długi czas rodzina usiłowała go utemperować. że o co mu chodzi, że czemu się czepia, że nie jego interes, że jemu w wybór imienia dla dziecka się nikt nie mieszał, że niech się odczepi. niestety, zupobrat, jak to BRAT WSZECHWIEDZĄCY, nie uznał za stosowne poddać się łagodnej perswazji, i ciągle chodził i mędził i smędził i zrzędził. i tak smędził i zrzędził przez ładnych tygodni parę, zuposiostra co drugi dzień raportowała o smędzenia postępach, aż w końcu zupoojciec nie zdzierżył, i się wqrvił. chyba pierwszy raz w historii wqrvił się na swego synusia jedynego. i zjechał od góry do dołu onego. że niech on się odczepi, że jemu się nikt w wybór imienia nie mieszał, że co on sobie wyobraża. i że zupoojca ojciec miał na imię "Stanisław", i że gdyby nie zmarł młodo (BARDZO młodo), to byłby teraz dziadkiem "Staśkiem". i wreszcie, że zuposiostry męża ukochany dziadek ma na imię "Stasiek". i ogólnie niech się odwali, bo jest męczący i nikt jego zdania pod uwagę brać nie musi, a nawet wręcz nie powinien. poszły iskry. i normalnie SZKODA, ŻE PAŃSTWO TEGO NIE WIDZĄ. a zupobrat co na to ? "a to niech wam siostra przywiezie kosiarkę" - szczeknął, i trzasnął drzwiami. a taki był z niego fajny facet. tylko, że szmata, nie charakter... zupka 2009-08-26 10:59:44 skomentuj (19) co by nie powiedzieć
zupka 2009-08-20 12:58:55 skomentuj (11) latajace bydle wyszla kolejna ksiazka Nowego. nie, zebym Was od razu zachecala do inwestycji, bo po pierwsze po francusku, a po drugie niewiele lepsza od poprzednich, ale fakt wart odnotowania. zwlaszcza, ze to juz czwarta, i ze ja robilam do niej korekty. znaczy - jak sie chce, to sie da. poza tym szlajam sie po paryzewie, odkrywam miejsca, ktorych istnienia bym nie podejrzewala - jak la Campagne a Paris, wies w Paryzu. normalne miasteczko w miescie, stworzone z mysla o zapewnieniu lokum dla biednych robotniczych rodzin - w tej chwili kazdy domek tam wart jest pewnie takich pieniedzy, ze to trudno sobie nawet wyobrazic. albo plantacje winne na montmartre. kilka metrow kwadratowych winorosli, z ktorych fabrykuja potem kiepskie i cholernie drogie wino. albo stacja metra st mande la tourelle, wokol ktorej lataja jakies gryzace krowy mutanty, co jak mnie jedna taka we wtorek upieprzyla, to do tej pory mam palca spuchnietego. mimo zastosowania fachowych kremow i okladow z mlodej (no, nie takiej juz mlodej ;))) ) piersi (no, moze nie do konca piersi ;))) ) zupka 2009-08-07 14:06:25 skomentuj (8) już za chwileczkę, już za momencik powłóczę nogami i podpieram się nosem. na szczęście od jutra po południu urlop (a szczyle nie zaopiekowane, a walizka nie spakowana, a trutka na Takie Dziwne na winorośli nie zakupiona...). wczoraj natomiast wróciłam z nagłego wyjazdu do S. koło pierwszej rano, i dostałam niespodziewanego motorka w czterech literach. normalnie, mówię Wam. wyszorowałam szynszylą klatkę. wyprałam ręcznie dżiny. nastawiłam pranie na dziś rano. ściągnęłam wysuszone ciuchy, co czekały od tygodnia. podrasowałam pedikjur (czy Wy też tak macie, że Wam się lakier dosłownie odkleja z 1 - 2 paznokci ? zawsze tych samych ? ). ogarnelam burdel w kuchni (w końcu trzeba trochę posprzątać, jak Tania przychodzi, nie). uprzątnęłam ostatnie kompulsywne zakupy. i jeszcze wzięłam kąpiel. i to wszystko w godzinę. no coś takiego. a do głupiego mycia klatki zbierałam się od tygodnia, i jakoś ciągle NIE MIAŁAM CZASU ani też MOCY. nagle się okazało, że w środę o 1.20 nad ranem czas się znalazł, a i moc - jakimś cudem, mimo, że już na nogach się słaniałam i ledwo na oczy widziałam - była na posterunku. ale cóż, wyprawiam je dziś na ponad tydzień w gości, nie pojadą przecież w gości w śmierdzącej klatce, prawda ? i tak to. zupka 2009-07-30 12:08:21 skomentuj (9) wczorajszy dzień... ...to nie był dobry dzień. oczywiście wstałam za późno, ale to od paru miesięcy (no dobrze, parudziesięciu lat właściwie) nikogo już nie dziwi. zrobiłam ładną próbkę siusiu do pojemniczka na posiew, wszystko jak pani dochtór oraz instrukcja obsługi pojemniczka kazała. pojechałam do tego gównianego (i wiem, co mówię) luxmedu oddać próbkę i co ? i bambuko, że tak kulturalnie powiem. próbka została na szafce przy drzwiach. no to już pod qrviona pojechałam do roboty. a tam - ZARZĄD. zuposzef na urlopie, zupokolega się wymiksował, zupa na zarządowym posterunku została. CAŁY qrva DZIEŃ. nosz ileż można piiiiiii ??????? jedyny plus uczestniczenia w posiedzeniu - dowiedziałam się, że była "nagroda za wyniki", przelana w lipcu na konta wszystkich pracowników. A NA MOJE, qrva, NIE. no to logiczne chyba, że się wqrviłam po raz kolejny. i to tak na maxymalnego maxa. w poniedziałek zrobię byłym szefem rozpierduchę. bo jak to tak. miałam nie tracić finansowo na tym wrogim, qrva, przejęciu. na tej adrenalince nastawionej na maxa pojechałam do hali banacha po owoce. tylko wizja tony malin ratowała mnie przed eksplozją. a w hali banacha co ? no qrva FILM Z BRODZIKOWĄ KRĘCĄ. oczywiście, qrva, NA DZIALE WARZYWA I OWOCE. nosz #$&*&^%#$%^&*(*&^%%^&*((*&%#@##@#$$%^&*( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! wyparowałam z hali banacha jak furia po drodze mieszając z błotem pannę solariannę z obsługi, co się przed panią stojącą za mną w kolejce wcisnęła z tekstem "ale ja mam piętnaście minut przerwy, i co mnie kolejka obchodzi" i pojechałam do najbliższej apteki po pojemniczek na posiew siusiu. bo wqrv nie wqrv, a siku do analizy oddać trzeba, nie. dotelepuję się do apteki, a tam - PRZEPRASZAMY, REMONT APTEKI MOŻE POTRWAĆ JESZCZE 1 - 2 MIESIĄCE AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA akurat, kiedy chciałam zrobić zakupy gdzieć poza bull shity, TAKIE KŁODY POD NOGI ??? a kiedy już wydawało się, że dwa odcinki 4 sezonu Boston Legal, kilogram truskawek i NORMALNA nielukrowana jagodzianka (wiecie, ze w Toruniu sprzedają lukrowane jagodzianki ? i to w dodatku CYTRYNOWYM LUKREM likrowane !!!) załatwią sprawę, gówniany MSN nie zgadzał się na kamerowe połączenia. to naprawdę nie był dobry dzień zupka 2009-07-24 11:15:28 skomentuj (14) |
|